Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wampiry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wampiry. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 lipca 2011

Pamięć krwi - Izabela Degórska




O wampirach napisano (przynajmniej ostatnio) tyle, że wystarczyło, aby skutecznie odstraszyć niezbyt zapalonych wampirofilów od tego typu literatury. Szał rozpoczął się od książki "Zmierzch" S. Meyer i trwa (i nie słabnie) do dziś. Po wpisaniu w google "wampir" jako drugi wynik pojawia się "test" i można samemu sprawdzić czy czasem nie jest się wampirem. Przyznam szczerze, że od ilości książek i książeczek na ten temat, po samym tylko pobieżnym przejrzeniu okładek, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że rozpoczęła się moja transformacja w wampira. I ów test pewnie zdałabym pomyślnie. Troszkę tutaj ironizuję, ale powiem szczerze - szał na wampiry mnie dziwi i nie do końca potrafię to zrozumieć. Bo w sumie stworki te, same w sobie, no przyznajmy - są dość odrażające. Po przeczytaniu wszystkich czterech tomów sagi S. Meyer obiecałam sobie, że nie tknę niczego wampirzego. No bo co tu można jeszcze wymyślić. Ale w imię zasady, że tylko wieprzowinka nie zmienia poglądów, na słoneczny dzień, na leżaczek wybrałam sobie lekturę "Pamięci krwi". I obyło się bez ofiar - w ludziach, książkach, a tym bardziej wampirach.

Akcja ma miejsce w Szczecinie, a główną bohaterką jest Milena - dziennikarka lokalnej gazety. W dużym skrócie, co by przyjemności nie psuć - zostaje ona wysłana do dość nieciekawego tematu - przebudowa skrzyżowania (jakie by nie było) emocji dziennikarskich nie wzbudza - okazuje się jednak, że pod przebudowywanym rondem odkryto bunkry. Milena znajduje w nich but, a w nim strzępy odgryzionej dolnej kończyny. Zdenerwowana gubi się w labiryncie korytarzy, z którego to wyprowadza ją tajemnicza postać o głębokim spojrzeniu. I od tego miejsca rozpoczyna się jej przygoda w wampirzym świecie. Świecie, który niesie wiele możliwości, ale i niebezpieczeństw. 

Wampiry u pani Degórskiej są nadzwyczaj piękne, szybkie, sprawne, bardzo emocjonalne i seksualne. Ludzka krew wzbudza ich apetyt, jednak ugryzienie (w szyjkę oczywiście) może spowodować przemianę, bądź śmierć osoby atakowanej. Przemiana jednak nie jest tak bolesna, jak opisywała to S. Meyer w swojej sadze. Wampiry pani Degórskiej odczuwają zmęczenie, nie mogą wychodzić na słońce, drażni je zapach czosnku, specyficznie reagują na srebro, nie są wrażliwe na symbole religijne (wampirzyca Milena nosiła srebrny łańcuszek z wizerunkiem Matki Boskiej). Pewne stereotypy ich dotyczące zostały tutaj przełamane. Mogą oddziaływać na ludzi Głosem - powoduje to manipulowanie nie tylko emocjami ofiar, ale i ich pamięcią. Popełnienie zbrodni wydaje się być bezkarne - wystarczy wymazać z pamięci zaatakowanego niewygodne fakty i po sprawie. Jednak wampir nie jest bezwolny - łączy go więź ze Stwórcą, osobą, która dokonała jego przemiany. Więź na tyle silna, że nie jest on w stanie oprzeć się jego woli i życzeniom - spełni każde pragnienie swojego "ojca".

Milena, nasza główna wampirzyca jest specyficzna. Wampirzycą staje się w wyniku spotkania z byłym chłopakiem - Darkiem. Upojna noc kończy się podejrzanymi śladami na szyi i jeszcze bardziej podejrzanym zachowaniem dziewczyny. Po paru dniach odkrywa, że stała się wampirem. Nietypowym jednak, gdyż światło dzienne nie robi jej krzywdy, a jej ciało wyjątkowo szybko regeneruje się ze skaleczeń i obrażeń. Ponadto, więź ze Stwórcą - Darkiem, jest bardzo słaba, o ile w ogóle istnieje. W wyniku wyjątkowego niefartu naraża się wampirowi, któremu poddane są wszyscy krwiopijcy w Szczecinie. I tu przerwę rozważania o fabule, bo zdradzę za dużo. Dlaczego Milena nie jest typową wampirzycą? I czym jest tytułowa pamięć krwi - odsyłam do książki. Spoilerów nie popełniam. Amen.

Tak, jestem uczulona na wampiryzm niczym zwykły koneser krwi na światło. Czy "Pamięć krwi" zrobiła mi dużą krzywdę? Nie. Wciągnęła mnie bardzo, nie rozczarowała zbyt mocno zakończeniem (o ile można użyć takiego określenia - jest wiarygodne). Książka jest napisana dobrym językiem, wtrącany w ilościach rozsądnych humor dodaje polotu, nastrój budowany jest stopniowo. Historia nie razi żadnymi niedociągnięciami - wszystko przysłowiowo się klei. A im dalej w las, tym ciekawiej i szybciej chce się dotrzeć do sedna. Oczywiście, że czuć wpływy "zmierzchowe ", ale ... trudno jest (chyba) wrzucić coś nowego do tego wampirzego worka z literaturą. Ale sztuką napisać jest tak, żeby przekonać do siebie zdeklarowaną antywampirofilkę. Podejrzewam, że znawcy tematu znajdą mnóstwo odniesień i zapożyczeń, ja  jednak mówię Wam - fajnie, że to przeczytałam. Jednak stwierdzam wszem i wobec - Szczecin już nigdy nie będzie taki sam ... 

Kategoria: fantasy/horror
Wydawnictwo Zysk i S-ka 2011, s. 336
Biblionetka: 4,88/6
Moja ocena: 4/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zysk i S-ka.

sobota, 2 maja 2009

Przed świtem - Stephenie Meyer




No i pochłonęłam, czwartą i ... jak na razie ostatnią część cyklu o Belli i Edwardzie. Moim skromnym zdaniem - najlepsza część cyklu, najlepiej napisana. Nadal pozostaje czytadłem, ale jest to czytadło coraz lepsze. Opisy "miziającej" się Belli i Edwarda ograniczono do minimum, co jest absolutnym plusem. Książka trzyma nas w napięciu do samego końca. Przeczytałam z dużą radością i jest mi z tym dobrze. Fajnie sobie w głowie pani Meyer wszystko ułożyła. Jest to jak najbardziej spójne (no może poza małymi szczegółami). Ale i tak polecam na leniwe, majowe dni.
Swoją drogą to bardzo OK, że powstają takie właśnie książki. Od tego typu "lekturynek" niektórzy mogą rozpocząć swoją zabawę z czytelnictwem. Pamiętam, jak moja młodsza siostra odkryła książki dzięki Harry'emu Potterowi - zachłysnęła się prawie pierwszymi tomami, a teraz już rasowa z niej molica. A więc - niech młodzież czyta, nawet i bzdurki pani Meyer. Byleby czytali!

Kategoria: współczesna literatura piękna fantasy
Wydawnictwo Dolnośląskie 2009, s. 719
Biblionetka: 4,64/6
Lubimy czytać:  3,43/5
Moja ocena: 5/6

wtorek, 2 września 2008

Zaćmienie - Stephenie Meyer














Ostatni tom z sagi o Belli Swan (ostatni z wydanych w Polsce). Według mnie najgorszy. Może dlatego, że zawsze kibicuję nie temu, co powinnam? Generalnie czytadło fajne, udane. Pani Meyer nabrała wprawy w opisywaniu postaci i akcji, zupełnie zrezgnowała już z peanów na cześć Edwarda Cullena. 




Kategoria: Literatura piękna fantasy
Wydawnictwo Dolnośląskie 2008, s. 560
Biblionetka: 4,67/6
Lubimy czytać:  3,41/5
Moja ocena: 4/6

wtorek, 26 sierpnia 2008

Księżyc w nowiu - Stephenie Meyer























No i skończyłam czytać tom drugi serii o Belli Swan. Cóż, autorka ograniczyła peany na cześć przystojniaka Edwarda Cullena do minimum - liczymy jej to za zdecydowany plus. Akcja płynie bardziej wartko niż w pierwszym tomie, czyta się dużo chętniej. Wprowadzone elementy grozy i horroru fajnie podkręcają atmosferę książki, i - kolejny plus dla p. Meyer - akcja przestała być straszliwie przewidywalna. Troszkę mało zadowalający jest dla mnie wątek z Volterrą, siedzibą najpotężniejszego wampirzego rodu. Sprawia wrażanie doczepionego do opowieści, a mógłby stanowić rdzeń książki. Za plus liczę subtelne aluzje do "Romea i Julii". Według mnie (!) tom drugi to o niebo przyjemniejsze czytelnicze doznanie niż troszkę "papierowo-suchy" tom pierwszy. Jednak nadal nie jest to książka z górnej półki. Ot, czytadełko na wolne chwile.

Kategoria: literatura piękna fantasy
Wydawnictwo Dolnośląskie 2007, s. 488
Biblionetka: 4,55/6
Moja ocena: 5/6

czwartek, 21 sierpnia 2008

Zmierzch - Stephenie Meyer














Pewnego dnia klikając bezsensownie po filmwebie.pl natknęłam się na trailer nowej "superprodukcji" Twilight. Obejrzałam i zamarłam. Pomyślałam sobie: "To jest to!". Przy najbliższym przypływie gotówki popędziłam do Empiku i nabyłam całą serię. Jako że na nadmiar czasu nie narzekam, dopiero teraz znalazł się czas na wzięcie pierwszego tomu serii do łapki. Czytadło świetnie - książki się nie czyta, książkę się połyka. Ale chyba nie jestem na tyle "młodą kobietą", żeby pewne rzeczy mnie bawiły. Kanwa, pomysł - rewelacja. To przyciąga do książki. Wykonanie - tu już gorzej. Autorka zdecydowanie przesadza z opisami głównego bohatera, wampira, ukochanego Belli Swan - Edwarda Cullena. Kiedy po raz n-ty czyta się o jego śnieżnobiałej, pięknej, lśniącej w słońcu (:-|) skórze, muskularnej sylwetce, to ... czytelnika to najzwyczajniej w świecie nuży. Fabuła przewidywalna, ale nie jest to na tyle rażące, żeby bolało. Gdybym miała 15-16 lat, pewnie "Zmierzch" stałby się dla mnie "ulubioną książką". A mając latek trochę więcej myślę sobie, troszkę z niesmakiem, że można by to inaczej. Bo przecież nie o to chodzi jak ten wampir całuje czy jak wygląda... nie potrzebuję takich opisów, one mnie nudzą- chyba pani Meyer inaczej pojmuje "ekscytację". Podsumowując - przeczytać można, nic się nikomu od tego złego nie stanie. Książkę dostaną do recenzji moje etatowe nastolatki - zobaczymy jak one to widzą. 

Trailer filmu:

Kategoria: Literatura piękna fantasy
Wydawnictwo Dolnośląskie 2008, s. 416
Biblionetka: 4,56/6
Lubimy czytać:  3,34/5
Moja ocena: 5/6
.
.
Template developed by Confluent Forms LLC