sobota, 6 czerwca 2009

Zachcianek - Katarzyna Michalak




Miałam czytać "Senność", ale w bibliotece wpadła mi w łapki drugą część "Poczekajki". No i się zaczytałam. Jak poprzednio literatura lekka, łatwa, wesoła, przyjemna. Idealna propozycja na wieczory po skrajnie przepracowanych dniach. Wszystko fajnie, ale jest coś co mnie drażni w tym, co pisze pani Michalak. Naiwność i infantylność taka. Z natury jestem mocno na ziemi postawiona i widząc (czyt. "czytając") to, co wyprawia główna bohaterka, to mnie się brew unosi. Ale skoro panna Patrycja jest jedną z trzech "drimerek" (osoba, której spełniają się marzenia) w Polsce, to ja przepraszam.  Sporo niestetych niedbałości językowej - zdania sią zakręcone, prawie tak, jak moje. Chociaż podoba mi się humor, jaki serwuje autorka. Taki w mój deseń. Podsumowując - ambitne dzieło to może nie jest, ale czyta się świetnie, poprawia humor, a przecież o to chodzi w literaturze. Polecam!

Kategoria: współczesna literatura polska
Wydawnictwo Albatros 2009, s. 368
Biblionetka: 4,49/6
Moja ocena: 4/6

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Wojna polsko - ruska pod flagą biało - czerwoną - Dorota Masłowska




I co ja mam tutaj napisać? No co ja powinnam napisać? Bo, że nie podobało mi się to jestem akurat pewna. A dlaczego? Drechonoszy pokroju Silnego to akurat mam pod ręką - całe osiedle nimi wypełnionie po brzegi. Wiszą w bramach, piją dziwności, palą jeszcze większe i uskuteczniają filozofię. Niektórzy mnie bawią, ale większość raczej drażni i przeraża. Ale nie o tym, nie o tym... Język - no może rynsztokowy - ale do przyjęcia. Bełkot jest, niestety momentami tak nużący, że powieki jak ołowiem przemalowane. Być może nie jestem na tyle rozgarnięta, żeby pojać co autorka na myśli miała. Ale to nie dla mnie - może dlatego, że nie jestem częścią środowiska do którego kierowane jest, bądź na którym wzorowane jest to, co okazję miałam czytać. Nie polecam, nie pochwalam. Nie wiem czy jestem zła na "Masłoską", że mi nagięła cierpliwość i dałam się namówić na przeczytanie tego bełkotu, czy na siebie, że nie umiem odłożyć książki, która mnie wkurza. Bywały momenty, kiedy się uśmiechnęłam pod nosem, bo bywają momenty kiedy ten język hiponotyzuje. Ale ... wolę prościej, może płyciej, ale dla mnie czytanie to przede wszystkim rozrywka. A "Masłoska" to, jak dla mnie, twardy towar.

Kategoria: współczesna literatura polska
Wydawnictwo Lampa i Iskra Boża 2005, s. 240
Biblionetka: 3,08/6
Lubimy czytać: 2,87/5
Moja ocena: 2/6

czwartek, 21 maja 2009

Czarownica - Philippa Gregory




No i znowu się ociągałam z przeczytaniem książki. Dobrym tłumaczeniem niech będą egzaminy :p Cóż.. to moje pierwsze spotkanie z Philippą Gregory (na półce czekają na mnie "Kochanice króla") i ... no rozczarowałam się troszkę. Pomysł ciekawy - czarownica za reformacji. Przygotowanie historyczne do pozazdroszczenia. Ale, ale, ale... po pierwsze - główna bohaterka - dziwna jakaś. Nie jest to postać z krwi i kości, strasznie papierowa nasza panna Alys. Ambitna, uparta, inteligentna, mściwa - wspaniała paleta cech dla mocnej osobowości, ale niestety to nie wystarczy, aby stworzyć realistyczną postać. Alys z prawdziwej kobiety ma mało, za mało. Po drugie - intryga zakręcona straszliwie, co powinno sugerować powolne i niezwykle ciekawe jej rozwikłanie... ależ oczywiście, że nie - rozwiązania są podawane są anty-subtelnie. Nie lubię tego i już. No i po trzecie - spokojnie można książkę określić mianem soft-porno. Opisów wyczynów łóżkowych jest wiele i to wydaniu "dla każdego" - on+ona, on+one, ona+ona ... echhh.. Można ubarwić powieść subtelnymi opisami, ale na mój gust trącało to prostactwem i wulgarnością. Jednak, żeby nie było, że jestem skrajnie wybredna to plus za motyw woskowych laleczek - ciekawy wątek i chociażby dla niego warto książkę przeczytać.
Polecam, nie polecam - trudno stwierdzić. Książka na dostateczny i to taki z minusem. Niestety.

Kategoria: powieść historyczna
Wydawnictwo Książnica 2007, s. 496
Biblionetka: 3,73/6
Moja ocena: 3/6

sobota, 2 maja 2009

Przed świtem - Stephenie Meyer




No i pochłonęłam, czwartą i ... jak na razie ostatnią część cyklu o Belli i Edwardzie. Moim skromnym zdaniem - najlepsza część cyklu, najlepiej napisana. Nadal pozostaje czytadłem, ale jest to czytadło coraz lepsze. Opisy "miziającej" się Belli i Edwarda ograniczono do minimum, co jest absolutnym plusem. Książka trzyma nas w napięciu do samego końca. Przeczytałam z dużą radością i jest mi z tym dobrze. Fajnie sobie w głowie pani Meyer wszystko ułożyła. Jest to jak najbardziej spójne (no może poza małymi szczegółami). Ale i tak polecam na leniwe, majowe dni.
Swoją drogą to bardzo OK, że powstają takie właśnie książki. Od tego typu "lekturynek" niektórzy mogą rozpocząć swoją zabawę z czytelnictwem. Pamiętam, jak moja młodsza siostra odkryła książki dzięki Harry'emu Potterowi - zachłysnęła się prawie pierwszymi tomami, a teraz już rasowa z niej molica. A więc - niech młodzież czyta, nawet i bzdurki pani Meyer. Byleby czytali!

Kategoria: współczesna literatura piękna fantasy
Wydawnictwo Dolnośląskie 2009, s. 719
Biblionetka: 4,64/6
Lubimy czytać:  3,43/5
Moja ocena: 5/6

środa, 22 kwietnia 2009

Anna Karenina - Lew Tołstoj




Już kiedyś pisałam, że z klasykami - czy to literatury czy filmu - jest tak, że stosunkowo rzadko po nie sięgamy. A to z niechęci, a to ze zwykłego lenistwa, a również z przekonania, że znamy treść na podstawie naszego jako-takiego obycia kulturalnego i zapoznanie się z dziełem nie wniesie nic nowego. Moje myśli co do "Anny Kareniny" były podobne - kupiłam kiedyś kiedyś "bo na półce musi być", ale z przeczytaniem zwlekałam. Ostatnio jednak "Anna ... " upomniała się o mnie. Przy paru dyskusjach o wszystkim i niczym zabrakło mi dokładnej znajomości tej lektury, i u Kalicińskiej w "Powrotach ..." główna bohaterka odnosi się do Kareniny. Klamka zapadła - zaczęłam czytać. Broniłam się długo - przez miesiąc nie mogłam przebrnąć pierwszych stu stron, a potem... poszło z górki. Książkę skończyłam czytać dwa dni temu, ale dopiero teraz zebrałam myśli na tyle, aby coś w miarę składnego tutaj napisać.
Historia jest aktualna aż do bólu. Kobieta nieszczęśliwa w związku, spotyka mężczyznę, który budzi w niej uczucie. Po raz pierwszy w życiu czuje, że kocha. Anna według mnie w książce uosabia pasję, namiętność. Jest i Lewin - człowiek, który pokazuje nam, że wytrwałość i cierpliwość to wartości w życiu pomagające. Tołstoj przedstawił dokładny przebieg miłości, romansu - z porywami, namiętnością na początku i całym rozwojem wachlarza uczuć, który później następuje. Czytając "Annę ... " przypominałam sobie podobne chwile z mojego życia, i poczułam się ... inaczej, ktoś pięknie opisał, to czego sama nie umiałam nazwać. Czas i zwyczaje uległy zmianie od końca XIX wieku, jednak ... czy my - ludzie zachowujemy się inaczej? Czy inaczej osądzamy osoby takie, jak Anna?

Podsumowując - nie jest to lektura na leniwe dni, bo to lektura wymagająca. Wymagająca czasu przede wszystkim, bo nie raz i nie dwa zdarzy się Wam zamknąć książkę i myśleć. O tym co się przeczytało, co by się samemu zrobiło wtedy, albo ... co się samemu zrobiło i dlaczego. Jednak polecam gorąco ... i może warto zorganizować akcję pt "Odkurzamy klasyki". Mocno żałuję, że "Anna ... " tak długo musiała czekać na swoją kolej.

Poniżej parę fotografii z odtwórczyniami roli Anny:

Sophie Marceau


Greta Garbo:

Vivien Leigh:


Tatiana Samojłowa


Kategoria: literatura piękna klasyka
Państwowy Instytut Wydawniczy 1978, I tom - s. 478, II tom - s. 408
Biblionetka: 4,89/6 
Moja ocena: 5/6
.
.
Template developed by Confluent Forms LLC