niedziela, 19 września 2010

Czarownice z Salem Falls - Jodie Picoult




Moje pierwsze spotkanie z Jodie Picoult... naczytałam się o niej, naoglądałam okładek. Nie wiem czemu, ale byłam przekonana, że jest ona autorką ckliwych romansideł. I tak się jakoś odżegnywałam od niej. Jak zwykle, okazało się, że niesłusznie.
Historia krąży wokół osoby Jacka St. Bride'a, który był nauczycielem historii w jednym z amerykańskich liceów (nigdy nie potrafiłam odpowiednio nazwać amerykańskiego odpowiednika naszego liceum). Zostaje oskarżony o gwałt na uczennicy. Poznajemy go w momencie, kiedy kończy odbywanie wyroku. Powieść pełna jest retrospekcji i dlatego dość głęboko wchodzimy w psychikę Jacka.
Jakie wrażenie? Temat, który został poruszony - niełatwy. Gwałt łatwo komuś zarzucić, a jeszcze trudniej udowodnić. Niemal doskonały system prawny w USA w niczym, w tym przypadku, nie przewyższa naszego. Seria pomówień może doprowadzić do tragedii, jakiej jest skazanie niewinnego człowieka na więzienie. Wiem, wiem więzienia pełne są niewinnych ludzi. No ale do rzeczy, do rzeczy. Polecam, no kurcze polecam. Lubię jak autor nas poraża na ostatniej stronie, w ostatnim zdaniu (NIE CZYTAĆ przed skończeniem książki). No lubię jak autor zmusza mnie do odkładania książki i myślenia ... Może nie jest to literatura super wysokich lotów, ale mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła. I na pewno na "Czarownicach ..." nie poprzestane na kontaktach z panią Picoult.

Kategoria: współczesna literatura piękna
Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2008, s. 488
Biblionetka: 4,60/6
Moja ocena: 5+/6

wtorek, 14 września 2010

Nostalgia anioła - Alice Sebold




Czasami mam wrażenie, że głośne powieści, "bestsellery zmieniające świat" jakoś tak przechodzą obok mnie. O tej książce usłyszałam dopiero, kiedy pewnego mroźnego, zimowego dnia w kinie zobaczyłam zajawkę filmu pod tym samym tytułem. Zrobiłam minę pt. "O! Dobre może być...", a moja przyjaciółka spojrzała na mnie zdziwiona "Nie czytałaś "Nostalgii"?? Ty?!?"... poczułam się dziwnie. Co jak co, ale ignorantką książkową nie jestem. No ale do rzeczy, do rzeczy. NIE - NIE SŁYSZAŁAM, NIE CZYTAŁAM. O trailerze zapomniałam, przyjaciółka książkę obiecała pożyczyć, ale ja potem wpadłam w wir pisania magisterki, bronienia się, wyjazdu do TR no i ... się zapomniało. Dopiero w ubiegły piątek, będąc z moją Rodzicielką na shoppingu, owa podetknęła mi pod nos książkę
- Znasz?
- ... słyszałam o niej ...
- To przeczytasz.
No i ją pozakolejkowo na stosik do przeczytania włożyłam. I postanowiłam wreszcie przeczytać. No i łyknęłam. A teraz o wrażeniach :)
Czyta się przerewelacyjnie. Gwoli wyjaśnienia, bo mam wrażenie, że osoba która tworzyła opis na skrzydełkach okładki książkę tylko pobieżnie omiotła wzrokiem. Historia dziewczynki o imieniu Susie, która podczas powrotu ze szkoły została brutalnie zgwałcona i zamordowana. Od początku historii wiemy kto jest mordercą - jest to sąsiad, samotnik, uważany za dziwaka (ale na pewno nie miłego!). Susie obserwuje wszystko z Pomiędzy - miejsca pośredniego pomiędzy Ziemią a Niebem Bezmiernym (czepiam się, wiem).
Psychologicznie - oj dała mi ta książka po mózgu, dała. Odkładałam ją co chwila i myślałam. Czy faktycznie osoby po śmierci mogą nas - śmiertelników - obserwować? A co gdyby taka tragedia spotkała moją rodzinę? A co ... i tak w kółko. Zmusza do refleksji - na pewno.
Fabuła oraz pomysł - ciekawe podejście do kwestii "obserwacji z zaświatów". Znane mi wcześniej przykłady raczej ingerowały w życie ludzi - tutaj ta sprawa została ograniczona do minimum koniecznego (no przecież zmarli na pewno chcą nam pomóc ;)). Był jeden wątek, który spowodował uniesienie brwi i wyrzucenie sarkastycznego "no chyba sobie żartujesz?!?", ale nie będę zdradzać co to takiego, co by przyjemności z lektury nie psuć (no nic mnie tak nie wkurza jak zdradzony przez kogoś wątek, na który czekasz jak szalona przez całą książkę).
Całość - bardzo pozytywna. Polecam i polecać będę. Film obejrzę niebawem, bo bardzo ciekawa jestem jak Peter Jackson potraktował temat.
Jedno ALE. Tłumaczenie tytułu. Po angielsku "The Lovely Bones". Po polsku jak zawsze nie do końca trafnie przetłumaczone.
I jeszcze jedna sprawa, prywata po troszę. Lubię wydania "Albatrosa" vel "A. Kuryłowicza". Książki są po prostu ładne, czcionka wyrazista, tekst doskonale rozmieszczony na stronie, papier biały, nie za cienki. Idealne książki do czytania. I - ważna uwaga - w przystępnej cenie. Szkoda, że inni nie idą tym śladem.

Kategoria: współczesna literatura piękna
Wydawnictwo Albatros 2010, s. 368
Biblionetka: 4,58/6
Moja ocena:5/6

sobota, 11 września 2010

Wojna opiumowa - José Frèches




No, no, no ... Powieść francuskiego sinologa wprawiła mnie w niemałe zdumienie. O czym ta historia? Splatają się w niej losy nieślubnego syna chińskiego cesarza, Księżycowego Kamienia, angielskiej rodziny Clearwatersów - Barbary i jej córki Laury, jak i syna Joego, księcia chińskiego Tanga, jak i jego partnerki - tancerki kabaretowej Zwiewnej Jaśminy. Wszystko to na tle wojen opiumowych. Były to wojny kolonialne pomiędzy Chinami a Wielką Brytanią, które miały na celu wymuszenie ustępstw dotyczących handlu opium. Opium jest w tej książce ważnym motywem na tle którego autor ukazuje ówczesne życie. Wiedza autora na temat Chin, a już szczególnie Chin w XIX wieku imponuje. Autor jest sinologiem, jednak nie zawsze można pochwalić się swoją wiedzą w tak zgrabny sposób.
Powieść jest zgrabnie napisana, losy postaci łączą się w ciekawy sposób. Autor miał już w zamyśle kolejny tom, bo "Wojna opiumowa" kończy się jak dobry serial. W najciekawszym momencie. Aż żal, że nie mam 2. części pod ręką. Postaci jednak są troszkę "papierowe" i płaskie, czarne albo białe. Nooo i duuużo seksu. Nefrytowe drążki, Wielkie Połączenie, Dolina Róż, Pączki Róż i innego tego typu poetyckiego określenia. Scenki rodzajowo-erotyczne dość silnie ubarwiają powieść. Jest i wątek homoseksualny. Dla każdego coś miłego. Myślę, że spokojnie można by się i bez tego obyć.
Ciekawym wątkiem jest również motyw głoszenia misji wśród Chińczyków. Autor pokazał to z dwóch punktów widzenia - amerykańskiego baptysty, jak i portugalskiego jezuity. Szkoda, że autor nie popróbował jakiegoś komentarza dla podjętego tematu. Myślę jednak, że nie to było jego zamiarem. Wątek jednak wart zauważenia.
Podsumowując - zgrabna historyjka o czasach raczej słabo znanych. Pięknie pokazane różnice kulturowe, brak zrozumienia nas - Ludzi Zachodu dla odmiennego sposobu pojmowania świata. Minęło niemal półtora wieku, a czy my przypadkiem nie zachowujemy się tak samo? Czy nasze zrozumienie dla odmiennej kultury/religii nie jest tylko powierzchowne?

Kategoria: powieść historyczna
Wydawnictwo Albatros 2010, s. 320
Biblionetka: 4,67/6
Moja ocena: 4+/6

niedziela, 5 września 2010

Gringo wśród dzikich plemion - Wojciech Cejrowski




Tak to już chyba ze mną dziwnie jest, że uprzedzam się do książek podróżniczych. I jak się za nie w końcu zabieram - to się okazuje, że to jest TO. Było tak z książką Jarosława Kreta "Moje Indie" i było tak i teraz - z Wojciechem Cejrowskim.
Się uprzedziłam. A dlaczego? Ano dlatego, że osoba i poglądy pana Cejrowskiego krótko mówiąc są mi totalnie odległe. TOTALNIE. Ale oddzielmy człowieka od dzieła. No i proszę Państwa - ja w szoku jestem. "Gringo ..." czyta się prze-dobrze. Bardzo przyjemny, cięty język. Dużo ironii i auto-ironii. Dużo naturalizmu, co nie obrzydza a wręcz przeciwnie - dodaje autorowi swoistego szacunku. No i powiem szczerze - wyprawy pana Cejrowskiego robią wrażenie. Jakoś nigdy nie byłam fanką jego programów na TVP2... a może szkoda, bo facet zna się na rzeczy. Myślę, że i on i pan Kret przyczynili się do faktu, iż przeproszę się z półką pt. "Literatura podróżnicza" i będę tam częściej zaglądać. Polecam, polecam, polecam!
I - to było w morale książki - niektórzy siedzą latami w fotelu i tylko czytają o dalekich podróżach, a niektórzy sprzedają lodówkę (pan Cejrowski) i ruszają w siną dal. Polecam czasem oderwać się od fotela i zrezygnować z komfortów i ... popodróżować, popoznawać inną kulturę. Może kiedyś przyjdzie moment kiedy podzielę się moimi tureckimi wrażeniami... może kiedyś... mimo wszystko polecam takie oderwanie się od korzeni i poprzebywanie w zupełnie innej kulturze. Najlepsza nauka. I morały płyną strumieniem.
A książkę pana Cejrowskiego bardzo polecam. Bardzo! A za prywatę przepraszam.

Kategoria: literatura podróżnicza
Wydawnictwo Bernardinum 2006, s. 264
Biblionetka: 5,27/6
Moja ocena: 6/6

środa, 1 września 2010

Letnia przeprawa - Truman Capote




No i powiem to znów - lubię Capote. Lubię jego język, lubię jego styl pisania. Lubię lubię lubię. Krótka historia, nowelka właściwie. Zupełnie inna od "Z zimną krwią".
Co zrobiło na mnie wrażenie? Psychologia postaci głównej bohaterki. Truman Capote pokazał schemat podejmowania działań, które nieodwracalnie zmieniają nasze życie. Czasem decyzje podejmujemy ot tak, bez żadnego przemyślenia. Pomyślimy później... dorośniemy później... zorganizujemy się później ... za chwilę, za 3 tygodnie ... A potem dopada nas "co ja takiego zrobiłam?"... Próbujemy się w tym wszystkim zapomnieć, żeby nie dotarło do nas co takiego zrobiliśmy. Bo pomyślimy o tym później, za chwilę, za 3 tygodnie.
Historyjka bardzo na czasie dla mnie. Polecam!

Kategoria: literatura piękna XX w.
Wydawnictwo MUZA 2006, s. 128
Biblionetka: 4,36/6
Moja ocena: 5/6
.
.
Template developed by Confluent Forms LLC