niedziela, 11 stycznia 2009

Dom nad rozlewiskiem - Małgorzata Kalicińska




Wynurzyłam się z tej książki... Nowy Rok wystartował dla mnie wyjątkowo niefajnie i tak jakoś w tym moim życiu się nieprzyjemnie porobiło. Nad niczym nie panowałam, nic nie wychodziło tak jak powinno, dużo spsułam, a to wszystko nie powoduje zbyt dobrego nastroju. No i tak sięgnęłam po panią Kalicińską, bo chciałam mieć jakieś niewymagające zaangażowania czytadło pod ręką. A tu kotlecik mielony przysłowiowy:) Książka okazała się dla mnie balsamem niesamowitym. Z dużym spokojem zanurzałam się w Pasymiu i razem z Gośką robiłam zaprawy, zakochiwałam się i kochałam wieś. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to kanon literatury, ani dzieło specjalnie wybitne. ALE jeśli literatura ma nam służyć, to mi "Dom nad rozlewiskiem" oddał wielką przysługę. Kiedy tylko otwierałam książkę, to wszystko co złe obok mnie stawało się mniej ważne, a kiedy ją zamykałam, to już nie było tak strasznie i miałam siłę, żeby się temu przeciwstawić. Oczywiście, wiele kwestii zostało potraktowanych bardzo pobieżnie, psychologię i socjologię pani Kalicińska sobie odpuściła totalnie (matka i córka, nie widziały się 40 lat, po jednej rozmowie są najlepszymi kumpelami - naiwne, bardzo ale to bardzo). ALE jeśli książka ma być rozrywką , to "Dom ... rozrywką jest jak najbardziej. Polecam każdej zbolałej styczniowo duszy i pozdrawiam gorąco :)

Kategoria: literatura współczesna polska
Wydawnictwo Zysk i S-ka 2006, s. 496
Biblionetka: 4,25/6
Moja ocena: 6/6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

.
.
Template developed by Confluent Forms LLC