Zainspirowana podobnymi zestawieniami przygotowywanymi przez blogerki modowe i lifestylowe, postanowiłam podzielić się moimi odkryciami, fascynacjami, miłymi chwilami, które było dane mi przeżyć w ubiegłym tygodniu. To również część pracy nad sobą i chęć celebrowania małych przyjemności.
- totalne odkrycie - blog o oszczędzaniu Macieja Szafrańskiego. Bez nadęcia, bardzo sensownie o sposobach na uciułanie kasy. Wpis z radami dotyczącymi oszczędzania już wisi na lodówce ;) Natchniona poradami założyłam konto na Moneyzoom, skrzętnie wynotowuję wszelkie wydatki - po miesiącu stwierdzę, gdzie można przyoszczędzić.
- blog Happyholic - inspirujący, znowu nienadęty, pozytywny. Świetny tekst o internetowym detoksie nakłonił mnie do przemyśleń w tym względzie. Zaczęłam czytać na bieżąco, pewnie w wolnej chwili wrócę do archiwalnych postów.
- portal aukcyjny Aliexpress - to odkrycie wprawiło mnie w ekstazę. Chiński portal aukcyjny na którym znajdziecie wszystko (dosłownie!), możliwość zamówienia jednej sztuki z przesyłką do Polski za często znacznie mniejsze kwoty niż chociażby na Allegro. Świat to globalna wioska!
- jako pełnoetatowa Pani Domu na moich barkach (czyt. w moich rękach) spoczywa karmienie Kota mego. Obserwuję mnóstwo polskich blogów kulinarnych, ale zauważyłam, że przepisy, które serwują nie nadają się za bardzo do przygotowania na codzienny (czyli raczej zwykły i szybki) obiad. Zadałam sobie nieco trudu i poszukałam inspiracji obiadowych na zagranicznych blogach i - eureka! - pomysłów mnóstwo. Szybkie, smaczne i niedrogie. W niedzielę uraczyłam Kota takim oto kurakiem w sosie musztardowo-miodowym. Pyszności!
- Pinteresta znają wszyscy. Postanowiłam użyć go zgodnie z jego przeznaczeniem i założyłam wirtualną tablicę na której gromadzić będę inspiracje do przyszłego (a i obecnego) miejsca mieszkania. Póki co - pieczołowicie gromadzę zdjęcia z pomysłami zagospodarowania mojej (już przepełnionej) biblioteki.
- sukcesywnie karmię się ciekawymi obrazami filmowymi. Bo lubię. W tym tygodniu obejrzałam pierwszą część "Nimfomanki" Larsa von Triera. Niezła, mocna, ale czy aż tak bardzo szokująca? Polecam świetną historię z J. Phoenixem w roli głównej - "Ona" to ciekawy pomysł na pokazanie w którą stronę zmierza komunikacja międzyludzka i nasze stosunki (wszelkiej maści ;) ). Idąc kluczem Oscarowym widzieliśmy z Kotem "Zniewolonego" - i tu samo nazwisko reżysera będzie rekomendacją totalną. Świetne zdjęcia, historia opowiedziana solidne, ale bez przesady i efektem będą krążące po głowie myśli związane z filmem.
- dziubemy po trochu "The Office". Jako pracownik korporacji obejrzenie każdego odcinka przypłacam chwilowym kacem moralnym. Ale uwielbiam najlepszego szefa świata i Dwighta i biurowe machlojki. Polecam wszystkim biurowym ludzikom.
- byłam na pierwszym "wiosennym" spacerze na mojej ukochanej Cytadeli. Psy ganiały radośnie za oblodzonymi patykami, ptaszki śpiewały. A ja pierwszy raz od dawna poczułam, że może do wiosny nie jest tak daleko ...
- jako, że ze mnie raczej refleksyjny i smutaśny stwór, obiecałam sobie, że codziennie postaram się o małą chwilę, którą będę mogła nazwać szczęśliwą. Nie jest łatwo uwolnić się ot tak od czarnomyślenia, ale miałam całkiem sensowne przebłyski, za co Kotu memu niniejszym dziękuję. Fajnie, że Cię mam.
- błahostka, ale po tygodniach odnalazłam kisiel ekspresowy w Biedronce. Mała rzecz, a cieszy!