piątek, 8 października 2010

Atramentowa krew - Cornelia Funke




I znów zanurzyłam się w Atramentowy Świat. Cóż takiego dzieje się tutaj tym razem? Smolipaluch, połykacz ognia, tęskni niezmiernie za swoim światem - chce wrócić do żony oraz dwóch córek. Po długich poszukiwaniach udaje mu się znaleźć lektora, który wczytuje go z powrotem do Atramentowego Świata. W ślad za nim chce udać się tam Farid, chłopak bowiem bardzo przywykł w ciągu roku do kuglarza. Udaje się on w poszukiwaniu Meggie, córki Czarodziejskiego Języka. Meggie wczytuje siebie i młodego ucznia połykacza ognia. I tak zaczyna się zabawa ...
"Atramentowe serce" czytałam chyba rok temu... i na początku nie mogłam się połapać w postaciach, ale autorka umieściła ściągę na początku książki (dobry patent dla wszystkich tasiemcowców książkowych). Z początku nie mogłam się "wczytać" w tę historię. Może troszkę przez warunki życiowe, ale w końcu "Atramentowa krew" stała się dla mnie sposobem na bolączki tego świata. No i się w historię wciągnęłam. Nie jest to może aż tak dobra książka, jak jej pierwsza część...może dlatego, że więcej zła? A ja taka troszkę idealistka jestem? Bardzo przypadł mi do gustu pomysł autorki - mimo ciągłej próby "naprawiania swojego świata" przez autora, Fenoglia, postaci które stworzył i tak żyją swoim życiem. I jego próby poprawy tej sytuacji niejednokrotnie ją pogarszają. Bo w książce, jak w życiu, nie da się wszystkiego naprawić i odwrócić.
Ogólnie historia bardzo przyjemna. Polecam i starszym i młodszym. Lubię takie magiczne historie. Po prostu lubię.

Kategoria: literatura młodzieżowa fantasy
Wydawnictwo Egmont 2006, s. 640
Biblionetka: 5,06/6
Moja ocena: 5/6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

.
.
Template developed by Confluent Forms LLC