W czytaniu, jak i w życiu, potrzebna jest równowaga. Zatem, po trudnych i wymagających lekturach, postanowiłam przeczytać coś lekkiego, mało wymagającego, porywającego. Balianna zwróciła moją uwagę na Ericha Segala - poczytałam nieco na temat autora i pomyślałam, że to może być dokładnie to, czego w tym momencie potrzebuję. Wypadło mniej więcej po połowie - bo z jednej strony - udało się! - zaczęłam czytać szybciej i zaczyna to wszystko zmierzać (powoli!) ku finałowi kryzysu czytelniczego, ale z drugiej strony - jakiś takiś niesmak. Ale o tym dalej ...
"Absolwenci" to powieść o ... odkrywcze to nie będzie - absolwentach Harvardu. Pięciu bohaterów, raczej luźno ze sobą powiązanych - każdy z nich obiera inną drogę. Jeden zostaje pianistą, osiąga ogromny sukces. Inny, który jest uchodźcą z Europy Środkowo-Wschodniej, pnie się po szczeblach kariery politycznej, docierając do najważniejszych gabinetów Białego Domu. Trzeci z nich, wywodzący się z rodziny emigrantów, staje się poważanym i znanym filologiem klasycznym. Kolejny dociera do swoich żydowskich korzeni, osiada w Izraelu i wstępuje do tamtejszej armii. Wszystkich spaja postać Andrew Elliota, który pochodzi z arystokratycznej rodziny z tradycjami harwardzkimi. Andrew jest głównym narratorem, co więcej poznajemy go dość dobrze, dzięki prowadzonemu przezeń dziennikowi.
Wątków w powieści jest sporo. Trudno je w tym miejscu chociażby próbować streścić. Dzieje się sporo, dzieje się szybko, co sprawia, że powieść czyta się jednym tchem. Przez historię przewija się wiele postaci - fikcyjnych, jak i prawdziwych. Mamy więc Henry'ego Kissingera, Artura Rubinsteina, JFK, naukowców, muzyków. Akcja toczy się od połowy lat 50. do 1983 roku - większość ważnych wydarzeń, które miały miejsce w tamtym czasie na terenie Stanów Zjednoczonych, stanowi tło dla powieści. To zdecydowana zaleta powieści.
Ogromnym minusem jest naiwność - postaci, fabuły. Bohaterowie dokonują bardzo oczywistych wyborów, ich decyzje są tak mocno przewidywalne, że niestety nie brakowało momentów, w których aż syczałam ze złości na autora. Nie jest dramatycznie, ale nie uświadczyłam tutaj płynności akcji. Ponadto, rozwiązania stosowane przez Ericha Segala są - nawet z całkiem mało rozsądnego punktu widzenia - mocno nieprawdopodobne. Ponadto, chwytając do ręki powieść oznaczoną, jako historię studentów i absolwentów jednego z najlepszych uniwersytetów na świecie, miałam nadzieję pogłębić nieco swoją wiedzę na temat systemu kształcenia w Stanach Zjednoczonych. Niestety - część dotycząca studenckiego życia jest mocno okrojona i potraktowana po macoszemu. Szkoda, szkoda, szkoda.
Osoby, które odwiedzają mój blog i czytają moje opinie, pewnie wiedzą, że wybredna to ja raczej nie jestem. Czytam wszystko, wiele powieści przypadło mi do gustu, trudno mnie zniechęcić do skończenia lektury. Czytelnik niemal idealny. "Absolwenci" nie są powieścią kiepską. Po prostu naczytałam się tylu "ochów" i "achów" na temat pisarstwa Segala, że spodziewałam się czegoś więcej. Będąc jednak uczciwą - dostałam to, co chciałam - przyzwoite czytadło, wciągające, ciekawe, niewymagające. Na pewno sięgnę po inne powieści Segala, jednak szczerze mam nadzieję, że literacko będą nieco lepsze. Momentami mocno kłuły w oczy kwadratowe zdania czy banalne wypociny emocjonalne któregoś z bohaterów.
Powieść idealnie nadaje się na wakacje. Mnie umiliła podróż pociągiem, spowodowała, że oderwałam się od pasażerskich dylematów i zanurzyłam w świat stworzony przez Ericha Segala. Nie jest to powieść wybitna, jednak przy nastawieniu się na przyzwoite czytadło - nie zawiedziecie się.
Kategoria: powieść obyczajowa
Wydawnictwo Zysk i S-ka 2000, s. 576.
Biblionetka: 4,83/6
Lubimy czytać: 7,11/10
Moja ocena: 4/6