Po "Drodze 66" w moim czytelniczym życiu otworzyła się nowa furtka - audiobooki. Nie doceniałam, przyznaję. Myślałam, że nie jestem w stanie skupić się nad treścią, że podobnie, jak w przypadku słuchania radia - słowa będą przemykać przez głowę niezanotowane. Jednak tylko świnia(krowa?!?) nie zmienia poglądów, więc książki "mówione" okazały się być dla mnie rewolucją. Podczas porannej krzątaniny, czynności okołodomowych lub innych mechanicznych odtwórczości mogę przecież słuchać, a co za tym idzie - poznawać kolejne historie! Jak mówi stare powiedzenie druidów - Kubacka uczy się całe życie, więc po wysłuchaniu reportażu Doroty Warakomskiej na ruszcik wrzuciłam coś lżejszego treściowo.
"Aleja Bzów" to niemal klasyczna obyczajówka. Dziewczę w okolicach trzydziestki, zapracowane, nieomijane przez trywialne kłopoty, samotne - znam ten scenariusz aż za dobrze (wyjątkowo - nie ironizuję ;) ). Gdzieś w okolicach trzeciego rozdziału zaczęłam w duchu szydzić z fabuły i dopowiadać dalszy scenariusz, który jak się spodziewałam, zostanie co do joty spełniony. A tu, masz ci babo placek, w pewnym momencie historia wciągnęła mnie na tyle, że końcówkę przesiedziałam ze słuchawkami w uszach i wzrokiem wbitym w ścianę ;) I tyle zostało z mojego zacięcia i krytyki wobec audiobooków. Historia jest normalna, nawet momentami realna (porównując z innymi, podobnymi książkami adresowanymi do kobiet), zabawna, czuła, no i sympatyczna. Główna bohaterka, Izabela, akurat mocno mnie drażniła, bo w niczym nie przypomina znanych mi Izabel (♥), które aż kipią od energii - tutaj mamy raczej rozemocjonowaną mimozę. Jednak postaci drugoplanowe wzbudzają tyle emocji i pozytywnych myśli, że trudno nie zakochać się w tej historii. Moją ulubioną jest oczywiście babcia Izabeli - Nowakowa, która zyskuje wiele dzięki - świetnej w tej akurat roli - lektorce.
Autorka w miły sposób opisuje okolicę, życie mieszkańców Skotnik, z których pochodzi Iza i jej babcia. Występuje tu tyle postaci i wątków, że aż trudno uwierzyć, że w wersji papierowej historia zajmuje nieco ponad trzysta stron. Są wątki klasyczne, zakończenie raczej nie zaskakuje, jednak przyznaję, że nie poczułam się oszukana przez autorkę. Spędziłam przy historii naprawdę miły czas i z czystym sumieniem polecam.
Co do lektorki - Joanny Lissner - doskonale nadawała się do roli babci i jej sąsiadek. Słowa Izabeli i jej rówieśniczek w ustach pani Joanny brzmiały jednak sztucznie. Irytujące było błędne wymawianie nazw pochodzących z angielskiego czy francuskiego - z całym szacunkiem, takich uchybień raczej być nie powinno. Lektorka interpretowała jednak historię na tyle barwnie i emocjonalnie, że wspomniane błędy ginęły w całokształcie - jak najbardziej pozytywnym.
Kategoria: współczesna literatura polska
Nagrane przez Lissner Studio na podstawie edycji książkowej Prozami 2011.
czas nagrania: 12 godz 47 min.
Biblionetka: 4,42/6
Lubimy czytać: 7,31/10
Moja ocena: 5-/6