niedziela, 8 maja 2011

Podróż zimowa - Amélie Nothomb


Z okładki:

W Paryżu panuje lodowata zima. Młody pracownik elektrowni, Zoil udaje się z rutynową inspekcją do mieszkania na poddaszu jednej z paryskich kamienic. Jak wynika z dokumentacji, należy ono do pewnej pisarki. Tam poznaje jego dwie lokatorki: piękną młodą kobietę o imieniu Astrolab oraz jej odpychającą, zda się na wpół zidiociałą towarzyszkę Alienor. 

Zoil od pierwszej chwili pozostaje pod urokiem Astrolab, którą początkowo bierze za owa pisarkę. Tymczasem okazuje się, że Astrolab jest tylko towarzyszką, a przede wszystkim opiekunką głupkowatej Alienor, która mimo swoich ułomności fizycznych i psychicznych posiada imponujący talent i wyobraźnię pisarza. 

Zoil namiętnie zakochuje się w Astrolab. Ta jednak, choć nie pozostaje obojętna na jego starania, nie może i nie chce rozstać się z pisarką. Rozgoryczony Zoil zaczyna obmyślać zemstę na miarę swojej miłości: gigantyczną... 


Pierwsze spotkanie z Amelie Nothomb. Wypadło nadspodziewanie i zaskakująco dobrze. Troszkę odstraszyła mnie objętość książki – ma jedynie 92 strony. Lubię rozpasane księgi – mam wtedy wrażenie (czasem i mylne), że za ilością idzie jakość. A jak w przypadku pani Nothomb? O sile książki nie musi świadczyć ilość stron..
Sporą część fabuły zdradza już opis na okładce. Poznajemy Zoila – pracownika elektrowni o nietypowym imieniu. Jego antyczny imiennik ośmielił się skrytykować dzieło Homera.  Jak twierdzi sam bohater- imię to nie zostało nadane nikomu innemu w historii.  Zresztą imionom autorka przypisuje dużą wagę – główny bohater tłumaczy ich pochodzenie, odniesienia w kulturze.  Autorka bawi się też nimi – niepełnosprawna kobieta o imieniu Alienor przywodzi Zoilowi potwora (od ang. alien i franc. szalony).
Co mnie ujęło – nie popada ona w słowotok. Jej spójność i skąpstwo słowne nie drażni – to, że nie mamy pojęcia jak wygląda główny bohater i jego ukochana, jak wygląda jej mieszkanie, w którym rozgrywa się niemal cała akcja…nie przeszkadza. To dość unikatowe – rozwlekłe opisy przyrody, bohaterów, przedmiotów, warunków atmosferycznych – tego nigdy w literatutrze nie brakowało. A u pani Nothomb tego nie ma.
W „Podróży …” pojawia się ciekawy opis odlotu jaki bohater przeżywa ze swoją ukochaną i jej podopieczną – częstuje je grzybkami halucynogennymi. Opis ich wspólnego przeżycia – to coś, co warto przeczytać.
Cała historia sprawia wrażenie niezwykle intymnej, a kobiety – Alienor i Astrolab sprawiają wrażenie jedności. Historia jest również przesycona muzyką. Sam tytuł nawiązuje między innymi do „Podróży zimowej” Schuberta, w trakcie odjazdu spowodowanego grzybkami Zoil serwuję psychodeliczną muzykę Aphex Twin.
Amelie Nothomb niejednokrotnie (jak wyczytałam) odnosi się w swoich książkach do autobiografii. Jak zapewniła jednak, w „Podroży zimowej” wątków autobiograficznych nie ma, jednak wiele części jest opartych na autentycznych wydarzeniach. Sama postać pisarki jest niezwykle interesująca – przyszła na świat w Tokio (jej ojciec był dyplomatą) i wychowywała się głównie w krajach azjatyckich. Do Europy przyjechała dopiero w wieku 17 lat i studiowała romanistykę w Brukseli.  Odcięcie od europejskich korzeni spowodowało, że czuła się dość nieswojo. Debiutowała w wieku 25 lat – wokół jej pierwszej książki rozpętała się burza medialna, gdyż krytycy byli przekonani, iż pod pseudonimem tworzy pisarz dojrzalszy. Szybko rozwiano wątpliwości i debiutancka powieść odniosła niebywały sukces*. W Polsce ukazało się do tej pory 16 jej powieści.
Chętnie sięgnę po pozostałe. Spodobał mi się styl pisania, błyskotliwość i trafne spostrzeżenia dotyczące ludzi, naszej (niekiedy nędznej) egzystencji. To po prostu kawał (no kawałeczek, bo to raptem niecałe 100 stron) dobrej prozy.
 *R. Siwek „Amelia czyli prowokacji”

Kategoria: Literatura piękna współczesna zagraniczna
Biblionetka4,5/6
Moja ocena: 4+/6

Książka przeczytana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza.

6 komentarze:

Futbolowa pisze...

Chciałam wspomnieć, że bardzo się cieszę z Twoich przenosin na blogspota - zobaczysz, będziesz z tej platformy zadowolona :)
Powodzenia!

Orchisss pisze...

Już jestem :)takie wszystko ładne i przejrzyste :)

niedopisanie pisze...

Cały czas po notce dotyczącej obserwowania innych blogów miałam nadzieję, że jednak zmienisz zdanie i się przeniesiesz - cieszę się, że tak się stało :) Dodałam już do obserwowanych i do linków :)

Orchisss pisze...

Tylko krowa nie zmienia poglądów ... Poobserwowałam i jakoś tak ... no mam nadzieję, że wszyscy co trafiali do mnie na bloxie, trafią i tu. O to jedynie się martwię, a poza tym - to wszystko tutaj mi się podoba (poza tym, że na dzień dobry blogger padł na dwa dni :]) Dużo przyjaźniej tutaj :)

Aneta pisze...

Osobiście uwielbiam tomiszcza, ale masz rację, niestety nie zawsze grubość książki przekłada się na jej jakość :( Tak krótkiej książki dawno nie czytałam. Imiona bohaterów są rzeczywiście dziwne i niespotykane. To ogromny talent umieć w tak skondensowany sposób wykreować powieść. Nie znam autorki, ale poczułam się zaintrygowana.

orchisss pisze...

@Aneta - piękna powieść. szczerze i z czystym sumieniem polecam.

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Laundry Detergent Coupons