niedziela, 8 maja 2011

Podróż zimowa - Amélie Nothomb




Pierwsze spotkanie z Amelie Nothomb. Wypadło nadspodziewanie i zaskakująco dobrze. Troszkę odstraszyła mnie objętość książki – ma jedynie 92 strony. Lubię rozpasane księgi – mam wtedy wrażenie (czasem i mylne), że za ilością idzie jakość. A jak w przypadku pani Nothomb? O sile książki nie musi świadczyć ilość stron..
Sporą część fabuły zdradza już opis na okładce. Poznajemy Zoila – pracownika elektrowni o nietypowym imieniu. Jego antyczny imiennik ośmielił się skrytykować dzieło Homera.  Jak twierdzi sam bohater- imię to nie zostało nadane nikomu innemu w historii.  Zresztą imionom autorka przypisuje dużą wagę – główny bohater tłumaczy ich pochodzenie, odniesienia w kulturze.  Autorka bawi się też nimi – niepełnosprawna kobieta o imieniu Alienor przywodzi Zoilowi potwora (od ang. alien i franc. szalony).
Co mnie ujęło – nie popada ona w słowotok. Jej spójność i skąpstwo słowne nie drażni – to, że nie mamy pojęcia jak wygląda główny bohater i jego ukochana, jak wygląda jej mieszkanie, w którym rozgrywa się niemal cała akcja…nie przeszkadza. To dość unikatowe – rozwlekłe opisy przyrody, bohaterów, przedmiotów, warunków atmosferycznych – tego nigdy w literatutrze nie brakowało. A u pani Nothomb tego nie ma.
W „Podróży …” pojawia się ciekawy opis odlotu jaki bohater przeżywa ze swoją ukochaną i jej podopieczną – częstuje je grzybkami halucynogennymi. Opis ich wspólnego przeżycia – to coś, co warto przeczytać.
Cała historia sprawia wrażenie niezwykle intymnej, a kobiety – Alienor i Astrolab sprawiają wrażenie jedności. Historia jest również przesycona muzyką. Sam tytuł nawiązuje między innymi do „Podróży zimowej” Schuberta, w trakcie odjazdu spowodowanego grzybkami Zoil serwuję psychodeliczną muzykę Aphex Twin.
Amelie Nothomb niejednokrotnie (jak wyczytałam) odnosi się w swoich książkach do autobiografii. Jak zapewniła jednak, w „Podroży zimowej” wątków autobiograficznych nie ma, jednak wiele części jest opartych na autentycznych wydarzeniach. Sama postać pisarki jest niezwykle interesująca – przyszła na świat w Tokio (jej ojciec był dyplomatą) i wychowywała się głównie w krajach azjatyckich. Do Europy przyjechała dopiero w wieku 17 lat i studiowała romanistykę w Brukseli.  Odcięcie od europejskich korzeni spowodowało, że czuła się dość nieswojo. Debiutowała w wieku 25 lat – wokół jej pierwszej książki rozpętała się burza medialna, gdyż krytycy byli przekonani, iż pod pseudonimem tworzy pisarz dojrzalszy. Szybko rozwiano wątpliwości i debiutancka powieść odniosła niebywały sukces*. W Polsce ukazało się do tej pory 16 jej powieści.
Chętnie sięgnę po pozostałe. Spodobał mi się styl pisania, błyskotliwość i trafne spostrzeżenia dotyczące ludzi, naszej (niekiedy nędznej) egzystencji. To po prostu kawał (no kawałeczek, bo to raptem niecałe 100 stron) dobrej prozy.
 *R. Siwek „Amelia czyli prowokacji”

Kategoria: Literatura piękna współczesna zagraniczna
Biblionetka4,5/6
Moja ocena: 4+/6

Książka przeczytana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza.
.
.
Template developed by Confluent Forms LLC