sobota, 16 lipca 2011

Wypalone cienie - Kamila Shamsie




Na okładce podglądamy kobietę z kimono zsuwającym się z jej ramienia. Na jej plecach cieniem kładą się skrzydła ptaków. Jakby wypalone. Okładka jest piękna - bez dwóch zdań. Książka piękna nie jest. Bo "piękna" to złe określenie na to, co przed chwilą skończyłam czytać. Niezwykła i interesująca - to na pewno. 

"Wypalone cienie" to historia podzielona na cztery części, opowiadająca o losach dwóch rodzin. Rozpoczyna się 9 sierpnia 1945 roku w Nagasaki, w dniu w którym zrzucono bombę na to miasto. W dniu tym uczestniczymy oczami Hiroko Tanaka - młodej Japonki, która jest zakochana w Konradzie Weissie. Ich romans zostaje brutalnie przerwany przez wybuch bomby, która pozostawia na ciele Hiroko blizny - jedwabne kimono wtapia się w jej skórę, pozostawiając ślad na całe życie.

Hiroko uciekając przed określeniem hibakusha dociera do Delhi, gdzie odnajduje siostrę Konrada - Ilse. Zamieszkuje wraz z nią i jej mężem Jamesem. Dzięki nim poznaje - Sajjada, Hindusa tureckiego pochodzenia. Mimo ogromnych różnic kulturowych tworzą doskonały związek. Gdybym chciała opisać wszystkie wątki poruszane w "Wypalonych cieniach" zrobiłabym sporą krzywdę tym, którzy będą mieli ochotę przeczytać tę książkę. Wszystko tutaj jest, jak to najczęściej bywa w życiu, zbiegiem i splotem małych przypadków, wypadków. Niejednokrotnie powstrzymanie się od jednego gestu mogłoby nie powodować lawiny wydarzeń, które następują po sobie. Dokładnie tak, jak to zdarza się w życiu. A to nadaje historii autentyczności. Naprawdę mogła się zdarzyć. Autorka już w prologu mówi poprzez jednego z bohaterów "Zastanawia się jak do tego doszło" *.

Przypadek. Jego siła bywa nieokiełznana, o czym sama niejednokrotnie się przekonałam. Niejednokrotnie dopada mnie nieznośna myśl, że gdybym kiedyś w przeszłości zrobiła coś kilka sekund później bądź wcześniej, wiele rzeczy by mnie ominęło. Podobne wrażenie musiała mieć główna bohaterka "Wypalonych cieni" Hiroko - jej życie było groteskowym wręcz splotem przypadków. Traciła najważniejsze osoby przez mikrosekundy, które zmieniały wszystko. W "Wypalonych cieniach" nie ma miejsca na "co by było gdyby?", ale niejednokrotnie podczas czytania pojawia się myśl "jak do tego doszło?".

Kamila Shamsie pokazuje również jak polityka może wpływać na losy pojedynczych osób. I jak destruktywny może być to wpływ i jakich bolesnych doświadczeń może przysparzać. Znamienne jest zderzenie się dwóch światów i dwóch spojrzeń w finałowej scenie. Hiroko rozmawia wtedy z Amerykanką, która argumentuje swój strach przed islamem:
"- Jeśli patrząc na niego, zobaczyłam człowieka, który zabił mojego ojca, czy to nie jest zrozumiałe? Nie mówię, że to w porządku, ale musisz przyznać, że to rozumiesz,
- Czy mam popatrzeć na ciebie i zobaczyć Harry'ego Trumana?" ** - odpowiada jej Japonka. 

Ponadto w bardzo interesujący sposób autorka rozpatruje problem dzieci w mieszanych małżeństwach. Raza - syn Hiroko i Sajjada, Hindusa i Japonki, wychowywany w Pakistanie. Jest wielojęzyczny, ale i wielokulturowy, co powodowało u niego niejednokrotnie zagubienie. Podobnie jest w przypadku Harry'ego - syna Ilse i Jamesa - Anglika i Niemki, wychowywanego początkowo w Indiach, później wysłanego do szkoły w Anglii, aby następnie zamieszkać w Stanach Zjednoczonych. Kamila Shamsie wprowadza czytelnika w ten problem, nie daje jednak odpowiedzi na pytanie jak to naprawdę jest z tożsamością osób wielokulturowych. 

Język narracji jest bardzo przyjemny dla czytelnika - jest sugestywny, ciepły, niekiedy pojawia się subtelny dowcip. Momentami jest bardzo intymnie - opis Hiroko żegnającej się z mężem i jego ciałem - robi spore wrażenie. Językowe i emocjonalne. I takich opisów nie brakuje. Powieść jest bardzo spójna, jej konstrukcja przemyślana, zgrzytów nie ma. Piękne opisy miejsc, dobre dialogi - naprawdę nie potrzeba niczego więcej, aby czytelnika dopieścić.

"To piękna powieść, która porusza intelektualnie i emocjonalnie" - tak napisał o powieści Salman Rushdie. Była nominowana do Orange Prize. Książka niezwykła, piękna, zapadająca w pamięć. Cóż mogę więcej napisać. Warto było - chociażby celem przypomnienia sobie jak wielka jest siła przypadku. Aby spróbować zrozumieć jak trudno jest połączyć dwa niepołączalne światy - Wschodu i Zachodu. I aby pamiętać jak znamienne dla naszych czasów były dwie daty: 9 sierpnia 1945 i 11 września 2001. Gorąco polecam!

* K. Shamsie "Wypalone cienie", Warszawa 2011, s. 9.
** tamże, s. 429.


Kategoria: współczesna literatura piękna
Wydawnictwo Świat Książki 2011, s. 432
Moja ocena: 5/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Świat Książki.
.
.
Template developed by Confluent Forms LLC