środa, 9 maja 2012

Białe zęby - Zadie Smith




O Zadie Smith słyszał każdy. Opinie o jej powieściach pojawiły i nadal pojawiają się niemal na wszystkich blogach. Nie będę oryginalna, jeśli przyznam się, jak sceptycznie podchodzę do powieści, które podobają się każdemu. Postanowiłam jednak, po raz kolejny, zmierzyć się ze swoimi (niejednokrotnie błędnymi) przekonaniami. Efekt taki, jak zawsze - jestem zachwycona! Ale po kolei, po kolei ...

Zadie Smith przedstawia losy dwóch przyjaciół, którzy przyjaźnią się ze sobą od czasów II wojny światowej. Akcja toczy się w latach 1975 - 1999. Archie - życiowy nieudacznik, rozwodnik, próbujący popełnić samobójstwo  siedząc w samochodzie wypełnionym oparami spalin, wtłaczanymi przy pomocy rury odkurzacza, podejmujący każdą życiową decyzję przy pomocy dziesięciopensowej monety. Jego jedynym życiowym sukcesem było 13. miejsce na olimpiadzie - niestety w wyniku nieuwagi sekretarki, nieodnotowane w żadnym miejscu. Podczas II wojny światowej poznaje Samada - Bengalczyka, studenta biologii, potomka powstańca odnotowanego w annałach. Koniec wojny zaskakuje ich gdzieś głęboko w Bułgarii, zostają wplątani w dziwne wydarzenie, które łączy ich na resztę życia. W miarę rozwijania się fabuły poznajemy ich żony, dzieci, przyjaciół. 

Lubię, kiedy autor miesza różne konwencje - tutaj patos miesza się z groteską, pozornie odległa przeszłość ma ogromny wpływ na "tu i teraz" bohaterów. Język Zadie Smith jest tak niebywale świeży, elastyczny i żywy, że nie sposób nie dać się wciągnąć w jej prozę. Bezpardonowo, nieco bezczelnie, kpiarsko. Obrywa się tutaj, jak w popularnym serialu "Mała Brytania" - wszystkim - muzułmanom, żydom, katolikom, Brytyjczykom, imigrantom. Wszystko zostało jednak podane w bardzo strawnej mieszance i mimo nagromadzenia ogromu wątków - wszystko zdaje się mieć sens, swoje miejsce. I nawet nieco przerysowana scena finałowa w kontekście całości ma sens i wypełnia ten koszyk różności. 

Autorka wzbraniała się przed szufladkowaniem tematycznym powieści, jednak zdecydowanie jest to saga o imigrantach i ich próbach asymilacji w Wielkiej Brytanii. Zadie Smith ukazała dylematy osób skonfrontowanych z nowymi warunkami społecznymi, dotąd ich nieznanymi. Zupełnie naturalny konflikt pomiędzy próbą wtopienia się w kulturę Zachodu, a próbą zachowania swojej tradycji, powoduje frustrację. Pierwsze pokolenie jest konfrontowane z brytyjską kulturą, co wywiera na nich swoistą presję, próbują jednak nadal kultywować tradycję. Tygiel narodów, jakim jest Wielka Brytania - ewidentny skutek pozostawiania przez kilka wieków Imperium,  nad którym nigdy nie zachodzi słońce, jest dla nas - Polaków trudny do zrozumienia. Mimo, że nasza kultura - poniekąd spójna - jest również wypadkową wielu wpływów ze Wschodu i Zachodu. Imigranci, opisywani przez Zadie Smith, mieli problemy z odnalezieniem się w środowisku, nawet w drugim pokoleniu - dzieci, mimo że urodzone na terenie Zjednoczonego Królestwa, nie są bardziej zżyte z tą kulturą. W "Białych zębach" dotyczyło to chociażby syna Samada - Milleta, czy córki Archiego - Irie, która intensywnie poszukiwała swoich korzeni. Powieść pomaga zrozumieć, jak osoba mająca wschodnie korzenie, może nienawidzić zachodniego stylu życia, w którym wzrastała.

Moim zdaniem największą siłą powieści są pełnokrwiste postaci. Już bardzo dawno nie zdarzyło mi się tak mocno zżyć z bohaterami, że celowo przedłużałam czytanie, aby nie skończyć powieści zbyt szybko. Co ciekawe - bohaterowie to mocno paskudne typy, raczej antypatyczni ludzie odcięci od rzeczywistości. Nie wiem, czy to tylko moje wrażenie, ale większość bohaterów przypominała mi tych, tworzonych przez G.G. Marqueza. Chociażby żona Samada - Alsana, która w odpowiedzi na wysłanie syna do Indii (ukradkiem), postanawia nie używać wobec męża słów "tak" i "nie". Na każde jego pytanie, przez osiem lat, odpowiadała "może tak, a może nie". 

W powieści mnóstwo jest odniesień do przeszłości - doskonale obrazuje to sentencja będąca swoistym lejtmotywem - "Past tense, future perfect", czyli przeszłość pełna napięć, przyszłość niedoskonała. Autorka żongluje różnymi konwencjami - raz jest poważna, naukowa, innym razem bohaterowie mówią językiem fundamentalizmu islamskiego. Innym razem niemal ocierają się o absurd. Dowcip przeplata się z powagą i nie czuć w tym żadnego fałszu - pióro Zadie Smith jest po prostu lekkie i sprawne. 

Jeśli lubicie powieści, w których fabuła determinowana jest przez przypadek i przeznaczenie, gdzie bohaterowie są tak prawdziwi, że macie wrażenie, że za chwilę spotkacie ich na ulicy, a język tak doskonały, że masz ochotę wynotować pół książki - "Białe zęby" są zdecydowanie dla Was. Wielowątkowa, multitematyczna, multikulturowa, pełna, doskonała. Tyle w kwestii "Białych zębów". Gorąco polecam!

Kategoria: współczesna literatura piękna
Wydawnictwo ZNAK 2002, s. 504.
Biblionetka: 4,53/6
Lubimy czytać: 6,38/10
Moja ocena: 5+/6
.
.
Template developed by Confluent Forms LLC