środa, 9 listopada 2011

Aparat, który dała mi matka - Susanna Kaysen

Z okładki:

Susanna Kaysen jest znana polskim czytelnikom jako autorka powieści "Przerwana lekcja muzyki", w której przedstawiała swoje przeżycia z dwuletniego pobytu w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym, dokąd trafiła jako młoda dziewczyna.

Jej nowa książka "Aparat, który dała mi matka" - w niezwykle szczery, otwarty, a zarazem dowcipny sposób opowiada o zmaganiach Kaysen z przeróżnymi lekarzami - internistami, ginekologami, lekarzami medycyny naturalnej, zielarzami, u których bezskutecznie szukała pomocy, gdy "coś zaczęło być nie tak" z jej pochwą. Tytuł nawiązuje do sceny z "Viridiany" Bunuela, w której grupa zgromadzonych przy stole wieśniaków prosi dziewczynę, by zrobiła im zdjęcie, na co ona, podnosząc spódnicę, mówi, że użyje "aparatu, który dostała od matki".

Książka opowiada o ogromnej roli, jaką odgrywa w naszym życiu seksualność. Autorka pokazuje, co dzieje się, gdy miejsce erotyki zajmuje ból i cierpienie. "Moja pochwa wciąż próbuje zwrócić na siebie moją uwagę. Ma mi do powiedzenia coś ważnego. A ja słucham".

Nie pamiętam już dokładnie, jak i kiedy książka ta trafiła na moją listę "Must read". Przypadkowo przyuważyłam ją na bibliotecznej półce, kojarzyłam, że kiedyś chciałam ją przeczytać i po prostu ... powędrowała do torby. Dopiero w domu spojrzałam na okładkę i ... powiem szczerze - zdumiałam się niezmiernie i z lekka przeraziłam. Tak, moi drodzy, w moje ręce trafiła książka o pochwie.

Nadszedł ten dzień i zaczęłam czytać. Początek był trudny - niesmak łączył się z niewytłumaczalnym zażenowaniem. Bohaterka opowiada o podrażnieniu w pochwie i o swojej walce z tym problemem. Z grubsza byłam przygotowana na taką tematykę, ale ... moja mina musiała być zaiste bezcenna. No przyznam się, niech stracę - zgorszyłam się. Jednak w myśl zasady - dajemy szanse każdej książce (i biorąc pod uwagę, że tu cierpienia za dużo nie będzie, bo to jedynie 130 stron) - brnęłam dalej. I co się okazało - wagina była tylko pretekstem do rozważań dużo głębszych (i tak, użyłam tego słowa świadomie).

"Aparat ..." to powieść o tym, jak wielką rolę w naszym życiu odgrywa seksualność. Jak wiele jej brak, nadmiar, bądź jakiekolwiek jej niedobory mogą narobić szkody. W nas samych. To historia o tym, że nasze ciało również potrafi bronić się przed nieodpowiednim partnerem. Spostrzeżenia autorki, początkowo traktowane przeze mnie z ogromnym przymrużeniem oka, okazały się być niezwykle trafne. "Jeśli masz pochwę, to wiesz, że przez większość czasu nic w niej nie odczuwasz. (...) Pochwa jest zazwyczaj jak trzustka i nic nie czuje. Jeśli coś czuje, to jest albo zaangażowana erotycznie albo chora" *.

Co jednak najważniejsze - tak bardzo kobiecej powieści jeszcze nie czytałam. Ta kobiecość to nie tylko wszechobecność narządów płciowych, sromologów, ginekologów, seksu etc. Sposób, w jaki autorka prowadzi grę z czytelnikiem - logika w iście kobiecym wydaniu. Mężczyzn to wkurzy, kobieta pokiwa głową ze zrozumieniem. Bo tak po prostu mamy. Mimo wszystko polecam i nieśmiało zachęcam panów do zmierzenia się z "Aparatem ... ". Pełne współzrozumienie płci jest zapewne niemożliwe, ale powieść ta nakreśla w bardzo ciekawy i naturalistyczny sposób różnice postrzegania rzeczy tak fundamentalnych jak partnerstwo i seksualność. Złość głównej bohaterki na swojego partnera, próba zrozumienia samej siebie, jej rozdarcie pomiędzy tym, co czuje jej mózg i jej wagina - genialnie uchwycona kobiecość. Bez koloryzowania i upiększania.

Jest zabawnie, bywa ironicznie, gorzko, nieco groteskowo. Lecz przede wszystkim prawdziwie. Na okładce napisano "Kaysen tworzy błyskotliwy monolog waginy". Mam wrażenie, że jest to raczej wyznanie rzucone w stronę kobiet z pytaniem, które zawisło gdzieś w przestrzeni - czy Ty też tak masz? Polecam, polecam przegorąco. Zdecydowanie najlepsza książka, jaką ostatnio czytałam.

Kategoria: literatura piękna współczesna
Wydawnictwo Sic! 2008, s. 136
Biblionetka: 4,20 /6
Moja ocena: 6/6

* S. Kaysen "Aparat, który dała mi matka", Warszawa 2008, s. 7.

9 komentarze:

Balianna pisze...

Gdybym przeczytała tylko początek Twojej recenzji to z pewnością nie wzięłabym tej książki do ręki. Ale pod koniec..jestem lekko mówiąc zaciekawiona.

Sarenkasarna pisze...

Tak, jak napisała Balianna - początek znięchęcił, ale jak przeczyta się całą Twoją opinię, to zmienia się zdanie.
Choć i ja będę miał pewne wątpliwości, bo to raczej nie jest mój klimat;)

Grafogirl pisze...

Mam podobne odczucia co przedmówcy - początek recenzji mnie zniechęcił, lecz końcówka interesuje. Mimo to chyba nie sięgnę po tę powieść - może za jakiś czas.
Pozdrawiam!

Taki jest świat pisze...

Poprzednia książka autorki zachęca by sięgnąć i po tę pozycję :)

orchisss pisze...

Jasny sygnał, że czas dopracować "początki" recenzji ;). Siła tej książeczki (bo jest ona przecież nikła rozmiarowo) to rozwinięcie tematu - autorka kreśli stosunki (partnerskie i seksualne)w taki sposób, że chyba lepiej się tego ująć nie da. Do mnie bardzo przemawia. I polecam wszystkim książkę.

Catalina pisze...

Pozycja chyba raczej nie dla mnie ;)

awiola pisze...

Nie spodziewałam się książki o takiej tematyce, jestem wręcz zachwycona, że autorka znalazła tyle odwagi by się podjąć tego tematu. Twoja recenzja jest bardzo dobra i na pewno w przyszłości zajrzę do książki. Ale chyba nie polecałabym jej jednak mężczyznom...:)

ann pisze...

Ksiazka zapowiada sie interesujaco ;p Okladka faktycznie jest niezla :)

orchisss pisze...

@awiola, @ann - mężczyźni mogą nie pojąć sedna, ale na pewno poczują się zaszokowani ujęciem tematu. Autorka ocierała się o niesmak, ale napisała tak intymną historię, że nie sposób nie ulec jej swoistemu urokowi.
@catalina - mimo wszystko polecam. To może być nowa jakość w Twoim czytelniczym życiu :)

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Laundry Detergent Coupons