środa, 21 sierpnia 2013

przyTARGaj KSIĄŻKI podczas Niedzieli na Świętym Marcinie



Kto pilnie śledzi moją aktywność na Facebooku, ten wie, że oprócz Bazgradełka mój czas dość pilnie wypełnia zabawa w propagowanie czytelnictwa. Postanowiłam rozczytać moje miasto i konsekwentnie działam. Efekt już w najbliższą niedzielę 25 sierpnia od godz. 15:00 przed Centrum Kultury ZAMEK przy ul. Święty Marcin. Spotykamy się przed schodami do wyremontowanej części Zamku. Książki przyjmujemy już pół godziny przed akcją (od 15:00), a bawimy się od 15:30 przez kolejne dwie godziny. Akcja odbywa się już po raz siódmy, tym razem w ramach Niedzieli na Świętym Marcinie.

Zdjęcia z poprzednich edycji możecie obejrzeć TUTAJ.

przyTARGaj KSIĄŻKI to cykliczna akcja wymiany książek, której celem jest danie im drugiego życia. Do kogo skierowana? Do wszystkich tych, którzy mają w domu książki, do których nie żywią sentymentu czy sympatii. Dajemy możliwość wymiany tych niechcianych na inne, których jeszcze nie czytaliście. 

Jedynym warunkiem wzięcia udziału jest przyniesienie przynajmniej jednej książki. Uczestnik rejestruje się na "liście obecności", deklarując liczbę przyniesionych książek. Następnie zostają one rozdzielone pomiędzy stoły tematyczne. Każdą książkę można wziąć do ręki, przeczytać fragment. Każdy uczestnik może zabrać ze sobą tyle książek ile przyniósł na akcję. 

Jakimi książkami się wymieniamy? Odpowiedzi szukajcie tutaj: http://czytelnisko.wordpress.com/faq/

Masz pytania? napisz: czytelnisko@gmail.com lub bazgradelko@gmail.com

Regulamin akcji do wglądu:
http://czytelnisko.wordpress.com/regulamin/

Wszelkie bieżące informacje dotyczące wydarzenia oraz innych działań Projektu dostępne są na stronie internetowej (www.czytelnisko.com.pl) oraz na fanpage’u na portalu społecznościowym (facebook.com/czytelnisko).

wtorek, 6 sierpnia 2013

Matrioszka Rosja i Jastrząb - Maciej Jastrzębski



Była tam zawsze. W kartonie pełnym zabawek. Intensywnie kolorowa, interesująca. Moja pierwsza matrioszka.

Wydaje mi się, że poznawanie Rosji w jakimś sensie przypomina otwieranie matrioszki. Pierwsza lalka jest duża, kolorowa i przykuwa naszą uwagę. Druga jest nieco mniejsza, widać subtelne zmiany różniące ją od tej pierwszej. Trzecia może wydawać nam się brzydka, a czwarta zachwyci nas urodą. Na piątą nie zwrócimy uwagi, ale szóstą będziemy oglądać z wielkim zainteresowaniem. I tak, aż do ostatniej najmniejszej laleczki, która jest naga, bez wizerunków i ozdób. Niektórzy nazywają ją „duszą matrioszki”. Poznając Rosję, również odkrywamy jej kolejne warstwy. Nie każda z odsłon wywołuje nasz entuzjazm.

Książkę Macieja Jastrzębskiego miałam okazję zrecenzować dla portalu podróżniczego Peron4. Całą recenzję przeczytacie TUTAJ.

Kategoria: reportaż
Wydawnictwo Helios 2013, s. 280.
Moja ocena: 4+/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu PERON4.

niedziela, 14 lipca 2013

Dlaczego nie jestem muzułmaninem - Ibn Warraq



O tym, że islamem interesuję się spory czas, uważnym czytelnikom bloga nie muszę przypominać. Ibn Warraq to jedna z głośniejszych postaci w islamie, Pakistańczyk zasłynął bowiem z odważnej krytyki religii mahometańskiej. Zainspirował się przypadkiem Salmana Rushdiego, który to sprowokował dyskusję na temat islamu, a sam niemal przypłacił swoją powieść życiem. Wydarzenia związane z "Szatańskimi wersetami" skłoniły Warraqa do napisania "Dlaczego nie jestem muzułmaninem". Co ciekawe, autor pochodzi z rodziny muzułmańskiej, niektórzy z jej członków są nawet ortodoksami. Pisarz ukrywa się pod pseudonimem, jest bowiem również założycielem Instytutu Sekularyzacji Społeczeństwa Islamskiego. 

Chciałabym podkreślić, że niniejsza opinia na temat książki nie jest moją oceną islamu jako systemu wiary. Trudno jest mi odnosić się i komentować niewątpliwą erudycję autora. Chciałabym jednak odwołać się do własnych doświadczeń z islamem, jak również wskazać interesujące fragmenty książki. 

"Dlaczego nie jestem muzułmaninem" jest w moim odczuciu esejem kierowanym do osób z islamem dobrze obeznanych. Łatwo jest ulec krytykanckiemu nurtowi myśli autora mając nikłe pojęcie o religii mahometańskiej. Niewątpliwie Ibn Warraq ma podstawy, zarówno osobiste jak i naukowe, do oceniania islamu jako religii, odniosłam jednak wrażenie, że przyjął bardzo wąski punkt widzenia, pozostawiający jedynie miejsce na złe odczucia wobec islamu. Ibn Warraq stara się bowiem udowodnić, że nie jest to religia miłości, a przede wszystkim iż jest to skrajnie odtwórczy system wierzeń. 

Sporej krytyce autor poddaje postać proroka Mahometa. Nie można pozostać obojętnym na stan wiedzy Ibn Warraqa - pokazuje on bowiem, krok po kroku jak bardzo islam był wyrazem prywatnych pragnień Proroka. Skrajne są przykłady "widzeń" Mahometa, które wydawały się być przywoływane zgodnie z aktualną potrzebą i sytuacją (np. możliwość poślubienia żony adoptowanego syna, co w ówczesnej kulturze arabskiej było skrajnie nieakceptowalne). Tradycja hadisów, czyli opowieści przytaczających wypowiedzi Proroka, jest silna w islamie, tworzą one sunnę, a więc wykładnię prawa (szariatu). Ibn Warraq udowadnia jak bardzo był to system sam sobie sprzeczny i mocno uszyty na miarę Mahometa. Licznie cytowane sury i fragmenty hadisów zdają się potwierdzać erudycję autora. Należałoby jednak zauważyć, że odkrywczych wniosków nie znajdziemy tu zbyt wiele - krytykowanie tradycji identycznej do tej uprawianej, chociażby w judaizmie czy chrześcijaństwie, nie jest niczym nowym. 

Ibn Warraq jest autorem zdecydowanie kontrowersyjnym. Będąc świadomą poziomu fanatyzmu islamskiego, jestem pełna podziwu (a może zdumienia?) dla jego odwagi. Prowadzi on bowiem zdecydowaną polemikę opierającą się na krytyce islamskiej mitologii, w tym również samego Proroka, teologii, osiągnięć historycznych. Jeden z recenzentów Ibn Warraqa napisał, że autor "Dlaczego nie jestem muzułmaninem" nie jest zainteresowany debatą i trudno nie przyznać racji takiemu stwierdzeniu. W eseju uprawiana jest bowiem ostra krytyka, czasami trącając o prześmiewczy ton, co powoduje, że jest tak skrajna jak sam ortodoksyjny islam.  

Polecam jednak lekturę, chociażby dla uzyskania innego punktu widzenia. Bardzo ciekawy jest rozdział dotyczący sytuacji kobiet w islamie - w tym punkcie trudno nie przyznać autorowi racji, bo pozycja płci żeńskiej jest wyjątkowo marginalna w tej religii. Autor analizuje islam na wielu płaszczyznach, zmuszając do myślenia i odniesienia się do jego skrajnych poglądów. Język, który stosuje jest nieco hermetyczny, czytania utrudniają ponadto liczne literówki i błędy edytorskie, których jest mnóstwo w polskim wydaniu. Niemniej jest to tytuł dla osób intensywnie interesujących się muzułmanami, zmusi do dalszych poszukiwań i ukaże nowe horyzonty. Moim zdaniem nie należy jednak traktować podejścia Ibn Warraqa jako jedynego słusznego i prawdziwego - warto wyrobić sobie własne zdanie na podstawie chociażby obserwacji muzułmanów i czytania wiele na ich temat. Popadanie w skrajną krytykę nie przyczyni się do wzajemnego zrozumienia i współistnienia.

Kategoria: esej 
Wydawnictwo  Europa Przyszłości 2013, s. 508.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Europa Przyszłości i portalu czytanieszkodzi.pl.

sobota, 15 czerwca 2013

Spadkobiercy - Kaui Hart Hemmings



Jako, że stosy książek od dawna są realnym zagrożeniem dla osób przebywających w moich czterech kątach z chęcią daję się namówić na wszelkie zabawy mające na celu ich zmniejszenie. Kocie rekomendacje to metoda idealna. Tym razem padło na coś z biblioteczki własnej. Książka kupiona ponad rok temu pokryła się kurzem i leżała w zapomnieniu. Dopóki nie pojawił się Kot przeglądający półki moje. I ową wypatrzył ...

Skojarzenia z Hawajami są jednoznaczne. Złoty piasek, ciepłe morze, urzekająca roślinność i (wydawało by się) wieczne wakacje. Zaskakująca jest świadomość, że i tam mieszkańcy muszą normalnie pracować, żyć i borykać się z problemami. Tak właśnie staje się w przypadku Matta Kinga, którego żona ulega wypadkowi na łodzi motorowej i zapada w śpiączkę. Staje on przed trudnym zadaniem zastąpienia nastoletnim córkom matki. Co więcej, musi uszanować wolę żony, która nie chciała, aby jej życie było sztucznie podtrzymywane w przypadku, gdy ulegnie ciężkiemu wypadkowi.

Co uderza najbardziej to tempo w jakim toczy się opowieść. Powoli i łagodnie zostałam wprowadzona w dramat rodziny Kingów. Tragiczne wydarzenia zdają się rozgrywać gdzieś daleko i w tle, jakby nie dotyczyły ich samych. Jednocześnie jest boleśnie i prawdziwie - Matt nie może uciec od decyzji o odłączeniu żony od aparatury czy od poznania prawdy o ich małżeństwie, bo żona - jak   się okazało - zdradzała go. Niespieszny rytm sprawiał, że czułam się bardziej zaangażowana w życie Matta, kibicowałam mu w podjęciu decyzji. 

Powieść jest bardzo realistyczna i uniwersalna. Mogłaby rozgrywać się w każdym innym miejscu na świecie i tak naprawdę taka historia mogłaby przytrafić się każdemu z nas. I być może wielu przeżyłoby ją podobnie jak główny bohater. "Spadkobiercy" to również ciekawa (i zaoczna!) opowieść o tym jakim można być mężczyzną. O tym jak pozwolić sobie na brak zdecydowania, wrażliwość i pozorną słabość, a nie stracić przy tym nic ze swojej męskości. Szkoda, że to słowa pisane przez kobietę, ale i tak ciekawe i budujące jest móc je przeczytać.

Polecam książkę gorąco. Nie przypuszczałam, że będzie się ją czytać tak doskonale i że tyle fajnych myśli we mnie pozostawi. Prosta, ale nie prostacka, bardzo życiowa i wzruszająca. Z czystym sumieniem rekomenduję do przeczytania.

kategoria: współczesna literatura piękna
Wydawnictwo Znak 2012, s. 352.
Moja ocena: 5/6

piątek, 14 czerwca 2013

Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej) - Pavol Rankov



Nie będzie wielkim zaskoczeniem wyznanie, że moja znajomość literatury słowackiej była do tej pory żadna. Ba, jestem nawet niejako ignorantką w tej dziedzinie - gdybym miała wymienić przynajmniej jednego słowackiego pisarza, poległabym sromotnie. Pociesza mnie to, że pewnie większość z Was tak ma. Okazało się, że odkrywanie literatury sąsiadów może być świetną lekcją - historii, tolerancji, jak również emocji.

"Zdarzyło się pierwszego września" to opowieść o czwórce przyjaciół - Petra, Jana, Gabriela oraz Marii. Ich losy śledzimy przez trzydzieści lat, poznając jako kilkunastolatków w przededniu aneksji Słowacji przez Węgrów aż do wydarzeń 1968 roku. Przygraniczne miasteczko Levice , gdzie mieszkają Słowacy, Żydzi oraz Węgrzy to niemal modelowy przykład współistnienia tych, z pozoru nieprzystających, elementów. Dziecięca zabawa w wyścig o względy koleżanki okazuje się mieć ogromne znaczenie i wpływ na ich dalsze życie. Coroczne zawody pływackie organizowane na terenie miejscowego basenu stają się pretekstem do spotkań, rozstrzygnięć, ale i wzajemnych oskarżeń. To ciekawy motyw, który spina i nadaje bieg powieści. 

Zaskakujące dla mnie było zmierzenie się z dobrze znanymi realiami historycznymi, tym razem pokazanymi z odmiennej perspektywy. Nigdy nie zastanawiałam się jak II wojna światowa przebiegała chociażby u najbliższych sąsiadów. Polski punkt widzenia jest dość boleśnie odczuwalny w szkole, literatura należy do gatunkowo ciężkich, takich o których trudno zapomnieć i wyrzucić z głowy. Pavol Rankov nie wygładza historii, nie bagatelizuje jej, przedstawia ją ze swoistym spokojem i dystansem. Losy czwórki przyjaciół to raczej chłodna i mało emocjonalna relacja. Przyczyną może być fakt, że nie jest to historia pokolenia autora i łatwiej być dalej od tych wydarzeń. Stąd może i szerokie zastosowanie ironii, lekkiej groteskowości i unikanie "nadęcia dziejowego", którego nie brakuje w naszej (polskiej) literaturze. 

Tłem wydarzeń jest wielka historia - trwa II wojna światowa, później tworzona jest państwowość czechosłowacka, następuje Praska Wiosna, a po niej krwawa Operacja Dunaj. W takich okolicznościach niesamowite jest, że autor uniknął przerysowania i losy bohaterów nie wydają się być sztuczne. "Zdarzyło się pierwszego września" to tak naprawdę historia Europy Środkowej w  pigułce, ukazana przez pryzmat niewielkiej miejscowości na pograniczu słowacko-węgierskim i jej mieszkańców. Losy gmatwają się, prowadzą przez podzielony przez aliantów Berlin, a także Izrael czy Budapeszt. Klimat jest niepowtarzalny, wręcz nie można nasycić się tą powieścią.

"Zdarzyło się ..." to świetna proza. Trudno mi porównać z jakimkolwiek innym tytułem. Świetni, pełnokrwiści bohaterowie, wartka akcja. Fabuła nie została podkoloryzowana, a małe wydarzenia, z pozoru błahe i marginalne stają się kluczowe dla całości. Zdecydowanie jedna z lepszych książek jakie ostatnio czytałam - jest tak inna i tak fajna, że trudno mi nawet o niej pisać bez emocji. Polecam bezsprzecznie i każdemu!

Kategoria: współczesna literatura piękna
Wydawnictwo Słowackie Klimaty 2013, s. 468.
Moja ocena: 5+/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Słowackie Klimaty.
.
.
Template developed by Confluent Forms LLC