Pamiętam ten moment, kiedy pierwszy raz usłyszałam o Joannie Bator i jej powieści "Piaskowa Góra". Trwało spotkanie autorskie z Olgą Rudnicką, które miałam zaszczyt i przyjemność prowadzić. Szybko przemieniło się ono w sympatyczną pogawędkę o wszystkim, w tym o literaturze. Dyskusja dryfowała wokół tematu "siły słów" i jeden z uczestników przywołał nazwisko "Bator" i wyrzucił z siebie kilka, nic mi niemówiących, tytułów. Zachwyt, który towarzyszył tej wypowiedzi, zapamiętałam sobie bardzo dobrze. Dzisiaj, kiedy jestem już po lekturze "Piaskowej Góry" mogę podpisać się wszelkimi kończynami pod tym, co mówił sympatyczny uczestnik spotkania. Powieść genialna, doskonała, totalna.
Tytułowa Piaskowa Góra to dzielnica Wałbrzycha. Jakie miasto jest - niektórzy pewnie widzieli. Przez Joannę Bator przedstawione z jednej strony jako miasto upadłe, przecież blokowisko z żadnej perspektywy nie brzmi zachęcająco. Autorka stosuje jednak na tyle plastyczny opis, aby w niektórych fragmentach Piaskowa Góra jawiła się niczym miejsce wyjęte z wyjątkowo kolorowych i fantastycznych snów. Na osiedlu mieszka małżeństwo - Jadzia i Stefan Chmura. Mają córkę Dominikę. On - górnik, ona - urzędniczka. Dziecko jakieś nie takie, włosy niezbyt idealne i w głowie fiksum dyrdum. Jadzia do Wałbrzycha przyjechała ze wsi spod Skierniewic, Stefan to dziecko wysiedleńców spod Grodna. Mamy lata głębokiego PRL-u, kiedy to szczytem marzeń jest M3 w bloku z wielkiej płyty, kryształowa bomboniera z czekoladowymi cukierkami, kafelki w łazience, no i jak się poszczęści, to może i mały fiat w losowaniu padnie. I tak oto, skrawek po skraweczku dowiadujemy się niemal wszystkiego ...
Warstwa językowa i narracyjna to absolutna maestria. Fabuła wije się w odmętach pamięci narratorów, którzy na zmianę relacjonują losy rodzin Maślak i Chmura. Poszarpane, chaotyczne strzępki opowieści z licznymi dopowiedzeniami i retrospekcjami - tak właśnie działa ludzki umysł i w taki sam sposób została poprowadzona narracja. Sama autorka w rozmowie z dziennikarzem Gazety Wyborczej powiedziała, że samo życie również nie jest linearne i trudno się z tym nie zgodzić. Język każdej postaci jest spersonalizowany - raz mądry i przemyślany, kiedy mówi inteligent, prostacki, dosadny, niedbały, kiedy historia wychodzi z ust Jadzi Chmury. Całościowo - język soczysty, kompletny, plastyczny, niesamowity, totalny i mogłabym tak wymieniać przymiotniki jeszcze długo. Powieść jest - mówiąc krótko - doskonała. Przemyślana od początku do końca, angażująca, odrywająca od codzienności. Trudno jest mi wyrazić to, co czułam czytając ją - nie brak tutaj rozwiązań banalnych, oczywistych. Ludzkich! Całość tworzy jednak totalnie magiczne wrażenie, bez gloryfikowania PRLu, z całą dawką naturalizmu, brzydoty i bylejakości. Na bazgradełkowym fanpage'u napisałam kilka dni temu "Tak sytej (o! to dobre słowo), naturalistycznej, a jednocześnie magicznej, rozpasanej i doskonałej powieści nie czytałam chyba nigdy ... ". Obawiam się, że chyba nigdy nie przeczytam równie dobrej.
Bohaterowie są żywi, pełnokrwiści, charakterni. Jadzia Chmura i jej prosty światopogląd, wujek Kaziu z jakże polskim cwaniactwem i odnajdywaniem się w każdej (dosłownie) rzeczywistości. Każda postać to inna historia, wszystkie losy łączą się jednak bardzo zgrabnie w jedną, urokliwą i urzekającą całość. Kobiety u Joanny Bator są silne, mężczyźni natomiast słabi, zagubieni i zakompleksieni. To właściwie saga o kobietach, które prowadzą pospolite życie, ale każda z nich pielęgnuje przynajmniej jedno piękne Wspomnienie.
Co ja Wam tu będę gadać (czyt. pisać) - powieść jest świetna, ma diabelnie przemyślaną konstrukcję. Swojska polskość ukazana we wszelkich odcieniach, inteligentna ironia, sprawiedliwość wobec bohaterów, którym nieobce są wzloty i upadki, marzenia oraz fobie. Sporo tu domorosłej filozofii, której często można posłuchać u panów pilnujących wiat przystankowych czy przestrzeni przedsklepowych. Doskonała proza. Po prostu doskonała. Polecam jak nigdy dotąd!
Kategoria: współczesna literatura polska
Wydawnictwo W.A.B. 2009, s. 448.
Biblionetka: 5,02/6
Lubimy czytać: 7,2/10
Moja ocena: 6/6