poniedziałek, 16 września 2013

Księga Diny - Herbjorg Wassmo



Oczekiwania wobec "Księgi Diny" miałam ogromne. Wielomiesięczne poszukiwanie książki w bibliotekach, jej zawrotne ceny na Allegro, histerycznie pochwalne opinie na blogach. Mogło być albo bardzo dobrze, albo wręcz przeciwnie. W moim przypadku okazało się niestety, że wychwalana pod niebiosa powieść kompletnie nie trafiła w mój gust.

Porównywana do "Wojny i pokoju" czy "Przeminęło z wiatrem" książka została już zaliczona do kanonu literatury. To dla mnie dość zaskakujące, bo gdyby nie sława blogowa, trudno byłoby się na nią natknąć, a co dopiero zainteresować. Historia nie jest nawet oryginalna - to dość klasyczna saga z mocno zarysowaną główną bohaterką. Dinę poznajemy jako kilkuletnią dziewczynkę, która niechcący powoduje nieszczęśliwy wypadek w wyniku którego ginie jej matka. To wydarzenie determinuje jej dalsze losy, jako że odrzucona przez ojca, będzie wychowywana przez las i naturę. Poczucie winy za śmierć matki powoduje, że staje się to jej obsesją i żyje w nieustannym poczuciu winy. 

Zaskakująco pozytywny jest portret charakterologiczny Diny - to zdecydowanie nietuzinkowa postać o mocnej osobowości. Wydaje się być doskonałym przykładem dla wszelkich prezentacji maturalnych dotyczących kobiet w literaturze. Jest bardzo specyficzną bohaterką, nieco dziwną i tajemniczą, zamkniętą w sobie, mająca nadprzyrodzone moce (lub po prostu problemy z psychiką). Dina bywa w swoim zachowaniu nieco psychopatyczna, budzi tym niepokój. Jest nieokrzesana i nieokiełznana, niezależna i niebywale uparta. Z takimi cechami wydaje się być jednak nieco odrealniona, biorąc pod uwagę, że fabuła została osadzona w XIX wieku - feminizm w tym wydaniu sprawia wrażenie mało prawdopodobnego. Dina w kraju silnych i brutalnych mężczyzn wydaje się być oderwana od rzeczywistości.

Miałam problemy z płynnym czytaniem tej powieści. Właściwie byle drobiazg był w stanie mnie od niej oderwać - poszarpana narracja, przeplatana dziwnymi monologami Diny, sporo opisów przyrody, dużo niepotrzebnej dłużyzny - to wszystko sprawiało, że przyjemność z czytania miałam nikłą. Gdyby nie moja (niemal maniakalna) przyzwoitość czytelnicza, przysięgam, że nie dotrwałabym do końca. Zbyt spokojne tempo, bywało, że niemiłosiernie nudne fragmenty działały niczym najmocniejsza tabletka nasenna. Powieść bardzo przypominała mi "A lasy wiecznie śpiewają", jednak o ile tam było w miarę przyzwoicie i do zniesienia, o tyle tutaj autentycznie zmuszałam się do czytania. 

Długo dojrzewałam do napisania tej opinii, zastanawiałam się czy to, że czytałam powieść bardzo długo mogło mieć wpływ na mój odbiór. Starałam się znaleźć jak najwięcej elementów, które zrobiły na mnie wrażenie czy się spodobały. Historia Diny jest jednak jedną z najbardziej kiepskich i nudnych powieści jakie czytałam kiedykolwiek. I doprawdy nie rozumiem, o co tyle szumu i skąd te horrendalne kwoty, jakie osiąga książka na aukcjach internetowych. I przyznaję rację Kotu - życie jest za krótkie na kiepskie książki. 

Kategoria: współczesna literatura piękna
Wydawnictwo MUZA 1999, s. 640.
Moja ocena: 2+/6
.
.
Template developed by Confluent Forms LLC