środa, 22 kwietnia 2009

Anna Karenina - Lew Tołstoj




Już kiedyś pisałam, że z klasykami - czy to literatury czy filmu - jest tak, że stosunkowo rzadko po nie sięgamy. A to z niechęci, a to ze zwykłego lenistwa, a również z przekonania, że znamy treść na podstawie naszego jako-takiego obycia kulturalnego i zapoznanie się z dziełem nie wniesie nic nowego. Moje myśli co do "Anny Kareniny" były podobne - kupiłam kiedyś kiedyś "bo na półce musi być", ale z przeczytaniem zwlekałam. Ostatnio jednak "Anna ... " upomniała się o mnie. Przy paru dyskusjach o wszystkim i niczym zabrakło mi dokładnej znajomości tej lektury, i u Kalicińskiej w "Powrotach ..." główna bohaterka odnosi się do Kareniny. Klamka zapadła - zaczęłam czytać. Broniłam się długo - przez miesiąc nie mogłam przebrnąć pierwszych stu stron, a potem... poszło z górki. Książkę skończyłam czytać dwa dni temu, ale dopiero teraz zebrałam myśli na tyle, aby coś w miarę składnego tutaj napisać.
Historia jest aktualna aż do bólu. Kobieta nieszczęśliwa w związku, spotyka mężczyznę, który budzi w niej uczucie. Po raz pierwszy w życiu czuje, że kocha. Anna według mnie w książce uosabia pasję, namiętność. Jest i Lewin - człowiek, który pokazuje nam, że wytrwałość i cierpliwość to wartości w życiu pomagające. Tołstoj przedstawił dokładny przebieg miłości, romansu - z porywami, namiętnością na początku i całym rozwojem wachlarza uczuć, który później następuje. Czytając "Annę ... " przypominałam sobie podobne chwile z mojego życia, i poczułam się ... inaczej, ktoś pięknie opisał, to czego sama nie umiałam nazwać. Czas i zwyczaje uległy zmianie od końca XIX wieku, jednak ... czy my - ludzie zachowujemy się inaczej? Czy inaczej osądzamy osoby takie, jak Anna?

Podsumowując - nie jest to lektura na leniwe dni, bo to lektura wymagająca. Wymagająca czasu przede wszystkim, bo nie raz i nie dwa zdarzy się Wam zamknąć książkę i myśleć. O tym co się przeczytało, co by się samemu zrobiło wtedy, albo ... co się samemu zrobiło i dlaczego. Jednak polecam gorąco ... i może warto zorganizować akcję pt "Odkurzamy klasyki". Mocno żałuję, że "Anna ... " tak długo musiała czekać na swoją kolej.

Poniżej parę fotografii z odtwórczyniami roli Anny:

Sophie Marceau


Greta Garbo:

Vivien Leigh:


Tatiana Samojłowa


Kategoria: literatura piękna klasyka
Państwowy Instytut Wydawniczy 1978, I tom - s. 478, II tom - s. 408
Biblionetka: 4,89/6 
Moja ocena: 5/6

czwartek, 5 marca 2009

Miłość nad rozlewiskiem - Małgorzata Kalicińska




No i znowu wciągnęłam się w rozlewisko. Nie wiem dlaczego, ale bardzo odprężały mnie te wiejskie klimaty. Może dlatego, że cały czas w jakimś takimś kieracie, a tutaj wszystko wolno, wszystko się dobrze kończy. Sielsko, anielsko. III część podobała mi się bardziej niż II-ga."Powroty..." takie mało wyraziste dla mnie były. A tu w trzeciej, jedną z narratorek jest Paula, moja ulubienica. Generalnie polecam, ale mam nadzieję, że pani Kalicińska nie wpadnie na pomysł kontynuacji kontynuacji. Historia już została rozciągnięta do granic możliwości. Mogła poprzestać na jednym tomie.

Kategoria: współczesna literatura polska
Wydawnictwo Zysk i S-ka 2008, s. 350
Biblionetka: 4,30/6
Moja ocena: 5/6

niedziela, 1 marca 2009

Zatoka Trujących Jabłuszek - Monika Szwaja




Ech trzecia Szwaja ... i już nie dawałam rady. O ile pierwsze dwa tomy przygód Dziewic były jako tako fajnawe, to tom trzeci ... dziwny taki. Tym razem Dziewice w totka szóstkę trafiają, i postanawiają udać się w podróż życia - rejs jachtem po Morzu Karaibskim. I ta bajka się ciągnie przez ponad 300 stron. Z całkiem miłej babskiej literatury, z babskimi problemami i kłopocikami pani Szwaja w trzecim tomie zafundowała nam realizm rodem z "Mody na sukces". Przeczytać się da, ale nie polecam.

A tutaj zdjątka terenów po których Dziewice pływały - pozazdrościć :)


Kategoria: współczesna literatura polska
Wydawnictwo SOL 2008, s. 352
Biblionetka: 4,46/6
Moja ocena: 3/6

środa, 18 lutego 2009

Dziewice, do boju! - Monika Szwaja




Kontynuacja "Klubu Mało Używanych Dziewic". Lepsza czy gorsza - trudno stwierdzić ... Ja związałam się z bohaterkami średniawo. Jako czytadło - świetne. Podoba mi się język jakim operuje pani Monika - jest mi to bardzo bliskie. Dużo słowotwórstwa i dziwności wszelakich. Książka oczywiście jest pretensjonalna, nierealistyczna, ALE bawiłam się przy jej czytaniu całkiem nieźle, więc z mojej strony , z czystym sumieniem mogę określić książkę jako dobrą. Dobrą w swojej kategorii oczywiście. Dziewicom kibicuję, a was pozdrawiam.

Kategoria: współczesna literatura polska
Wydawnictwo SOL 2008, s. 352
Biblionetka: 4,67/6
Moja ocena: 4/6

niedziela, 15 lutego 2009

Powroty nad rozlewiskiem - Małgorzata Kalicińska




O ile pierwsza część cyklu, mnie jako pannę Annę podniosła na duchu, sprawiła, że mój świat był piękny, cudowny, o tyle nie za bardzo rozumiem sens pisania drugiej części w takiej formie. Przeczytałam, nawet całkiem chętnie, ale czuję się wyjątkowo niedopieszczona czytelniczo. Po prostu nie mam pojęcia co takiego mogłabym Wam teraz napisać. Druga część łamie nam obraz mamy "Gnoma" - już nie jest dobrotliwą starszą panią, jaką znamy z pierwszej części - i dobrze. Poznajemy "kulisy" "Domu ..." - dowiadujemy co takiego działo się przed. Basia bardzo gubi się w swoim życiu. Za dużo dramatów jak na jedną książkę - za dużo tanich dramatów. Rozczarowałam się bardzo "Powrotami..." i aż boje się sięgać po "Miłość nad rozlewiskiem". Na którymś z blogów, czy też na biblionetce przeczytałam, że pani Małgorzata popełniła błąd piszać prequel i kontynuację. Na razie podpisuję się pod tym, że prequel nie do końca był potrzebny. Wolałam Rozlewisko oczami Gosi. I już.

Kategoria: współczesna literatura polska
Wydawnictwo Zysk i S-ka 2007, s. 304
Biblionetka: 4,44/6
Moja ocena: 4/6
.
.
Template developed by Confluent Forms LLC