środa, 14 grudnia 2011

Dziennik kawowy. Notatki z podróży po Kolumbii - Ewa Kulak




O tym, że na punkcie podróży świra mam pewnie wiecie. Że duszę i pół rodziny za jakąś daleką wyprawę bym sprzedała, pewnie nie wiecie. No to mówię - podróżowanie to jedyne, czego zazdroszczę bliźnim. Serio. A jak ktoś ma okazję żyć z tego, że podróżuje, to moja dusza kwili. Nigdy (never!) nie trafiłabym na "Dziennik kawowy", gdyby nie Aneta, czyli moja współprojektowa z Czytelniska. Pochłonęłam w jedno popołudnie i mam ogromny żal do Ewy Kulak. Tak, mam żal. Ewo - dlaczego tak mało? 

Ewa Kulak jest absolwentką poznańskiego Uniwersytetu - ukończyła filologię hiszpańską. Podczas studiów w ramach programu Socrates przebywała w Valladolid w Hiszpanii. Ewa jest tłumaczem (również symultanicznym,  co budzi mój przeogromny szacunek) języka polskiego, hiszpańskiego i francuskiego. W 2005 roku otrzymała dwuletnie stypendium kolumbijskiego rządu, które pozwoliło jej studiować na Uniwersytecie Rosario w Bogocie i nie tylko (Ewa ma taką listę ukończonych kierunków i specjalizacji, że boję się zacząć wymieniać, bo pewnie coś pominę). Ewa od sierpnia 2004 roku prowadzi stronę internetową na której publikuje swoje felietony dotyczące przede wszystkim Kolumbii, ale również wspomnień z jej podróży. W 2005 roku, na bazie felietonów opublikowanych na stronie powstało pierwsze wydanie "Dziennika kawowego". Warto nadmienić, że ta książką jest pierwszą w naszym języku poświęconą Kolumbii od lat 60. 

Sztuką jest tak opisać swoje wrażenia, aby uchwycić ten moment, miraż, któremu daliśmy się uwieść. Fotograf ma prostsze zadanie - osoba, która chce to opisać, staje przed nie lada wyzwaniem. Ewa Kulak w krótkich, niemal skąpych notatkach przedstawia obraz Kolumbii, którą chce się zobaczyć, powąchać, poczuć, dotknąć. Wszystkie zmysły szaleją, gdyż pisze o widokach, kwiatach, owocach, ludziach, literaturze, muzyce, tańcu. Jaka jest nasza pobieżna wiedza na temat Kolumbii? Ot, kraj, który jest zagłębiem gangsterskim. Pierwowzór "Brzyduli" to serial rodem z Kolumbii. No może jeszcze nasunie nam się kawa i słynny logotyp znany z opakowań kawy. No ...  i tyle. 

Kolumbia to kraj położony w północno-zachodniej części Ameryki Południowej - nad Morzem Karaibskim i Oceanem Spokojnym. Powierzchnia niemal 3,5 większa od Polski, zamieszkiwana przez niemal 46 mln mieszkańców. Stolicą jest Bogota, jedna z najwyżej położonych stolic na świecie (2640 m n.p.m.), czego wynikiem jest choroba wysokościowa nazywana el soroche. To kraj ogromnych kontrastów, wielkiego bogactwa natury, ale i pełne dzielnic skrajnej biedy. To kurorty nadmorskie, ale i wioski położone wysoko w Andach. Ewa w swoich krótkich felietonach zabiera nas w niezwykłą podróż.

Dużo miejsca (za co jej chwała!) poświęcone jest tym, co my - ludzie kochamy najbardziej, czyli posiłkom. Ewa charakteryzuje kuchnię kolumbijską, która, co warto podkreślić, znacznie różni się od naszej. Jednym z ważniejszych składników tamtejszej diety są banany. Dla nas banan to określony owoc, a tak naprawdę rodzajów banana jest ponad pięćdziesiąt. Skórka banana może mieć kolory zielony, żółty, ale i nawet ciemnoczerwony bądź purpurowy. Kolumbijczycy przygotowują banana na wiele sposobów. Ile tracimy jedząc go na surowo! Ewa pisze również o koce. Należy odróżnić od siebie kokę - biały proszek zaliczany do narkotyków od koki jako rośliny, której właściwości medyczne były znane od wieków. Dzisiaj plemiona indiańskie używają liści koki jako leku przeciw zawrotom i bólom głowy, zapaleniu gardła i problemom żołądkowym. Szczególnie przydatna staje się właśnie w Kolumbii, gdyż pomaga w oddychaniu na dużych wysokościach. Kolumbijskie śniadanie również wygląda odmienne od naszego - zamiast jajek, wędlin czy kanapek, mieszkańcy tego kraju rozpoczynają dzień od filiżanki najlepszej na świeci kolumbijskiej kawy i owoców. Co zawsze mnie zaskakuje w opowieściach z krajów Ameryki Płd. czy też Afryki to mnogość owoców, którymi pewnie nigdy nie uraczymy się w Europie (może i dobrze!). Często Kolumbijczycy przygotowują na śniadania napoje, które mają konsystencję koktajlu. 
"Takie są właśnie kolumbijskie poranki - słodkie, o smaku tropikalnych owoców i zapachu mgły, wznoszącej się wcześnie rano nad Andami" *.
Kolumbijska kuchnia to nie tylko pyszne owoce i wymyślne placki, to również smaki, których nigdy nie poznacie na naszym kontynencie - nigdzie nie przyrządza się takich mrówek jak w Kolumbii. Co może być dla nas szokujące - niezwykłym przysmakiem są świnki morskie. Podobno dawniej nadepnięcie owego zwierzaka było sygnałem zwołującym rodzinę na posiłki. Co kraj to obyczaj.

W "Dziennikach kawowych" przeczytacie równie ciekawe informacje o szmaragdach, orchideach (ten felieton zainteresował mnie ze względu na mój internetowy pseudonim), kondorze (co to jajo w wysokich Andach zniósł ...), motylach, szalonych kierowcach autobusów. Jest i o tej ciemnej stronie Kolumbii - biedzie, zawodzie sicario, czyli młodocianych płatnych mordercach (ostateczną weryfikacją zlecenia jest pojawienie się na pogrzebie obiektu zabójstwa). Ewa pisze pięknym językiem, bez zbędnych udziwnień. Książkę wciąga się i pozostaje żal, że tak mało i tak krótko. I szkoda, że bez zdjęć. Co ciekawe, "Dzienniki kawowe" zostały wydane w dwóch wersjach językowych - z jednej strony mamy felietony w języku polskim, a z drugiej w hiszpańskim. Felietony oraz zdjęcia autorstwa Ewy Kulak możecie znaleźć na jej stronie internetowej www.kolumbijsko.com 

Książkę bardzo mocno polecam tym, którzy kochają podróżować i kochają czytać o cudzych podróżach. Wsiąknięcie w Kolumbię błyskawicznie!



Kategoria: literatura podróżnicza (eseje)
Poemia su casa editorial 2011, s. 122 (wersja polska) + 124 (wersja hiszpańska)
Moja ocena: 5/6


Cieszę się, że przeczytałam książkę przed spotkaniem z Ewą, bo przygotowałam sobie listę pytań, które zamierzam jej zadać. Jeśli i Wy macie ochotę posłuchać opowieści Ewy o Kolumbii to zapraszam serdecznie w swoim i jej imieniu w najbliższą niedzielę (tj. 18 grudnia) do siedziby Fundacji Wspierania Twórczości, Kultury i Sztuki ARS przy ul. Szyperskiej 2 w Poznaniu. Spotkanie rozpocznie się o godz. 16:00. Więcej informacji znajdziecie tu oraz tu. O wydarzeniu pisałam również wcześniej na blogu. Będzie to wydarzenie inaugurujące cykl "Książka na obcasach" realizowanego w ramach Projektu Czytelnisko. 

Zapraszam wszystkich bardzo serdecznie!


*E. Kulak, "Dziennik kawowy. Notatki z podróży po Kolumbii", Bogota 2011, s. 35.
.
.
Template developed by Confluent Forms LLC