O tym, że od dawna interesuję się Rosją, jej historią, ludźmi, językiem warto w tym miejscu wspomnieć. Gdyby nie rusofilstwo (powoli, powoli w odwrocie) - nie natrafiłabym na tę książkę. Miałam też taki czas w mojej karierze studenckiej, kiedy to życiorys Stalina był obiektem moich wzmożonych zainteresowań. Nie mylić z fascynacją. Kiedy pobieżnie przejrzałam opis książki, wiedziałam, że przypadnie mi do gustu. Nie obyło się jednak bez potknięć ...
Historia rodziny Gradowów - chirurga Borysa, jego żony Mary oraz ich dzieci - Cyryla, Nikity i Niny. Opowieść rozpoczyna się w połowie lat 20., a kończy pod koniec lat 30. Co to oznacza z punktu historycznego - przypominać (mam nadzieję!) nie muszę. Represje dotykają tę znakomitą rodzinę. Poznajemy tutaj również takie postaci jak Ławrientij Beria, Lew Trocki, jest i Józef W. Stalin. Nie brakuje opisów brutalnych przesłuchań, mocnych słów, przekleństw - budują one atmosferę książki. Ówcześni mieszkańcy Moskwy, zamieszkujący wielopiętrowe budynki, budzą się na dźwięk wznoszącej windy. Można być aresztowanym dosłownie za wszystko. Kuriozalnym przypadkiem jest osoba wesołego taksówkarza, na którego doniósł współtowarzysz biesiady, na której to spierali się który z przywódców Związku Radzieckiego jest bardziej przystojny.
Pisałam o potknięciach. Miałam problem z panem Aksionowem. Nie mogłam się przebić przez pierwsze kilkadziesiąt stron. Dużo faktów historycznych, pseudo-socjalistycznego bełkotu, wiele postaci wprowadzonych jedna za drugą - zapanował we mnie totalny mętlik. Poradziłam sobie - krótka powtórka z historii, proste a jakże ułatwiające życie odręcznie rozrysowane drzewko genealogiczne, odrobina samodyscypliny, samoskarcenie za leniwe czytelnictwo i ... poszło jak z płatka. Im dalej w książkę, tym historia bardziej się rozwija i czytanie jest samą przyjemnością. Pseudo-socjalistyczny bełkot pomaga zbudować klimat ówczesnej Moskwy. Wprowadza nas, dość brutalnie, w realia początkowych lat Związku Radzieckiego.
Sporą zaletą powieści są postaci. Z krwi i kości. Rosyjskie do cna. Uwielbiam (powtórzę: uwielbiam) sposób w jaki Rosjanie opisują siebie samych. Lekka autoironia, mocny rys psychologiczny i wielowymiarowość postaci - tak piszą chyba tylko Rosjanie. I to jest przeogromna siła "Pokolenia zimy". A sposób w jaki Wasilij Aksionow opisał Stalina - w całej swojej przekomiczności - mistrzostwo. Przypominają mi się w tym momencie słowa Tiziano Terzaniego : "jak to możliwe, że przez tyle lat Zachód obawiał się tego kraju?".
Powieść nie mija się z prawdą historyczną (o ile możemy mówić o czymś takim w przypadku obszaru zwanego dzisiaj Rosją), gdzieniegdzie fakty są z lekka naginane, ale z grubsza nic nie zgrzyta. Jednak - bez powtórki faktów trudniej będzie przebrnąć przez tę historię. Dużo nazwisk, postaci prawdziwe mieszają się z fikcyjnymi, i tak jak pisałam wcześniej - trudno jest się w tym początkowo połapać.
Książkę polecam przeogromnie. Dla rusofilów i nierusofilów. Dla tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej o tym niesamowitym kraju. Dla tych, którzy chcą zrozumieć dlaczego tak sztuczny twór jak socjalizm przetrwał tyle lat i dlaczego wytworzył tak specyficzny sposób bycia Rosjan. Historia momentami brutalna, ale zdecydowania warta przeczytania. Chociaż zdaję sobie sprawę, że nie dla każdego.
Kategoria: literatura współczesna zagraniczna
Wydawnictwo Amber 1999, s. 320
Biblionetka: 5,10/6
Lubimy czytać: 4,56/5
Moja ocena: 5+/6